Marek Motyka: Mam zimny telefon, nikt z Piasta nie dzwonił

14.03.2010
Pierwsze portale i co bardziej niecierpliwi dziennikarze zwolnili już Dariusza Fornalaka i zatrudnili w Gliwicach Marka Motykę. Były trener Górnika Zabrze i Polonii Bytom zarzeka się, że nic o tym nie wie.
- Nie było telefonu. Za to przyzwyczajam się, że o Motyce mówi się wtedy, kiedy sytuacja w jakimś klubie jest napięta. Wiadomo. Na giełdzie pojawia się wiele nazwisk ludzi, którzy nie mają obecnie pracy - wskazuje szkoleniowiec, który ostatnio pracował w Koronie Kielce.

Motyka nie chce kopać dołków pod swoimi kolegami, dlatego mecze ogląda wyłącznie w telewizji.
- Żona na mnie psioczy, bo nie chce mi się wychodzić z domu. Całe weekendy spędzam przed telewizorem, oglądając wszystkie mecze i magazyny związane z ekstraklasą. Wolę tak niż na stadionie. Nie chcę, aby mówiono: o, Motyka już się czai! - wyjaśnia.

Drużyna z Gliwic nie jest mu obca. Podobnie jak Dariusz Fornalak.
- Życzę mu jak najlepiej, bo położenie Piasta jest trudne. Szczerzę współczuję Datkowi, bo byłem już w podobnych sytuacjach. Niczego doradzał nie będę, bo nie chcę się zgrywać. Nie mam czarodziejskiej różdżki - dodaje Motyka, lecz nie ukrywa też, że czeka na nowe wyzwanie. - Bo bez piłki nie umiem żyć.

Przeczytaj wywiad z Markiem Motyką >

Dodajmy, że na razie władze Piasta zapowiedziały rozmowę z Dariuszem Fornalakiem. Decyzji w temacie szkoleniowca nie podjęto, więc za szybko forować wyroki.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również