Marek Majka: Takiego zawodnika jak Król to każdy jeden zastąpi

18.07.2013
- Jakby miał nie grać Messi, to moglibyśmy mówić, że jest problem, ale z Królem, Trelą czy Kędziorą, to nie przesadzajmy. Jedno, dwa nazwiska niczego nie zmieniają - mówi Marek Majka, wychowanek Piasta.
Gliwiczanie zagrają z Karabachem już za dwie godziny. Były zawodnik Górnika Zabrze i wychowanek gliwiczan Marek Majka uważa, że Piast nie powinien kalkulować. - Trzeba ich zaskoczyć ofensywną grą. W dwumeczu nie ma miejsca na kalkulację. To nie ma sensu. Po co grać na bezbramkowy remis na wyjeździe, skoro to nie daje gwarancji przejścia do kolejnej rundy. Piast musi pokazać, to do czego nas przyzwyczaił, czyli zaatakować ofensywnie, skrzydłami. O ile się nie mylę, to w poprzednim sezonie ligowym więcej wyjazdowych wygranych od Piasta miały tylko Legia i Lech. Zatem gliwiczanie potrafią sobie radzić na obcych boiskach. Na remis nastawiać się nie mogą, bo przy jednej przypadkowo straconej bramce mogą mieć olbrzymie kłopoty - przestrzega były prawy pomocnik.

Majka uważa też, że słowa o pewności awansu, jakie padły z ust Marcina Brosza, nie powinny były się pojawić. - Jako piłkarz nigdy nie spotkałem się ze sformułowaniem trenera, że jest czegoś pewny. Piłka jest niewdzięczna, nie ma w niej stuprocentowych faworytów. Na Piasta mało kto stawiał, a drużyna awansowała do pucharów. W każdym razie nie pozwoliłbym sobie jako szkoleniowiec na mówienie, że na pewno awansujemy. Takich deklaracji nie składa się bez względu na wielkość poczynionych inwestycji - twierdzi.

Według Majki nie ma najmniejszych powodów, by obawiać się jak na postawę Piasta wpłynie nieobecność Dariusza Treli, Krzysztofa Króla i Wojciecha Kędziory. - Takiego zawodnika jak Król, to każdy jeden zastąpi. Jakby miał nie grać Messi, to moglibyśmy mówić, że jest problem, ale z Królem, Trelą czy Kędziorą, to nie przesadzajmy. Jedno, dwa nazwiska niczego nie zmieniają. W kadrze Piasta jest wielu zawodników systematycznie grających w ekstraklasie. Trener Brosz dobrze ich zna, więc na pewno znajdzie właściwych dublerów - kończy.
źródło: Przegląd Sportowy

Przeczytaj również