Marcin Zając: Mariusz Śrutwa? Dla mnie to żaden autorytet

21.05.2012
Marcin Zając rozstał się z Ruchem Chorzów w nie najlepszej atmosferze. Został odsunięty od drużyny. - W każdym klubie, w którym jest konflikt na linii działacze-piłkarz, powtarza się ta sama sytuacja - mówi.
Zając miał jeden z najwyższych kontraktów w zespole. Zimą sezonu 2010/2011 został wystawiony na listę transferową i odsunięty od pierwszej drużyny. Działacze zaproponowali mu rozwiązanie kontraktu, jednak strony nie doszły do porozumienia. Zawodnika skrytykował Mariusz Śrutwa, który stwierdził, że piłkarz ten nie ma ambicji.

- Pff, Śrutwa... Dla mnie to żaden autorytet. Odpowiadam: nieprawda, miałem ambicje! Na co innego umawiałem się jednak z działaczami w grudniu, a co innego usłyszałem w styczniu. Chcieli się mnie pozbyć, ale jak mnie w końcu o tym poinformowali, to było już za późno na szukanie nowego klubu. Postanowili się więc odegrać, przez pół roku byłem przez nich nieładnie traktowany - opowiada Zając.

W efekcie Zając rundę wiosenną spędził w zespole Młodej Ekstraklasy. - W każdym klubie, w którym jest konflikt na linii działacze-piłkarz, powtarza się ta sama sytuacja. Tak było w Polonii Warszawa, kilku innych miejscach, też w Ruchu. Niech każdy sam sobie odpowie, czy takie zachowanie klubu jest w porządku. Słyszałem, że Polski Związek Piłkarzy ma nad tą kwestią poważnie się zastanowić. Po to podpisuje się te kontrakty, żeby je respektowano, a jeśli chce się coś zmienić, to można przecież porozmawiać po ludzku - mówi dla "Weszło" zawodnik, który obecnie występuje w Sorento Zadębie Skierniewice.

- Gdyby dano mi normalną możliwość wykazania się, uczciwej walki o miejsce w składzie, to dziś byłbym w innym miejscu. Nie wiem, czy w ekstraklasie, czy w pierwszej lidze, ale znalazłbym pracodawcę. A tak, ludzie zakodowali sobie, że Zając się skończył - twierdzi piłkarz.
źródło: weszlo.com / SportSlaski.pl

Przeczytaj również