Marcin Robak: W szatni Piasta bardziej słychać obce języki niż Polski

15.03.2013
- Sygnał z Zabrza dostałem w styczniu, padła propozycja półrocznego kontraktu, ale to mi nie pasowało. Zależało mi, by po powrocie do Polski związać się z jakimś klubem na dłużej - mówi Marcin Robak.
Napastnik powinien w poniedziałek zadebiutować w Piaście Gliwice. Ale jak sam przyznaje, były też możliwości podpisania kontraktów  w Widzewie Łódź, Zagłębiu Lubin i Górniku Zabrze. - Górnik obawiał się tego, że przez ostatnie pół roku regularnie nie grałem. O ile się orientuję, w takich przypadkach w Zabrzu proponują zawodnikowi półroczny kontrakt i ewentualnie dopiero po upływie tego czasu wiążą się na dłużej. Rozumiem to, ale jeśli klub stawia sprawę "podpisujesz albo nie", to nie zawsze trzeba się na to zgodzić - mówi Robak.

Dlaczego wybrał więc ofertę Piasta? - To nie pieniądze zaważyły. Dla mnie liczyło się również podejście klubu, jego plany wobec mojej osoby. Proponując 2,5-letnią umowę, Piast mi zaufał. Chwila na aklimatyzację zawsze się przyda. Jasne, wróciłem do swojej ojczyzny, ale moje pierwsze wrażenie było takie, że nadal jestem poza nią, bo w szatni Piasta bardziej słychać obce języki niż polski - przyznaje były gracz Widzewa.

W Piaście podkreślają, że celem klubu jest na razie spokojny byt. Czy to nie za mało jak na ambicje Robaka? - W polskiej lidze nie trzeba mieć na papierze mocnego składu, żeby walczyć o coś więcej niż utrzymanie. Proszę spojrzeć... W zeszłym sezonie Ruch zdobył wicemistrzostwo, a i mistrzowski Śląsk wcale najsilniejszej kadry nie miał - kończy Marcin Robak.
źródło: Sport

Przeczytaj również