Marcin Pietrowski: "Wisienkę na torcie trzeba zjeść w niedzielę"
13.05.2016
- Z Ruchem zagraliśmy o wiele lepsze spotkanie niż kilka dni temu w Warszawie. Odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo. Nie ma co ukrywać, że od początku gra układała się po naszej myśli. Zdobyliśmy dość szybko bramkę, a jeszcze w pierwszej połowie mogliśmy dołożyć kolejne dwa trafienia. W drugiej połowie zagraliśmy konsekwentnie i spokojnie, czekając na kontry. To się nam udało - mówił w rozmowie ze SportŚląski.pl były piłkarz Lechii Gdańsk.
Aby zwycięstwo Piasta smakowało lepiej, to gliwiczanie musieli liczyć na to, że Legia Warszawa nie wygra w Gdańsku z miejscową Lechią. Jak się okazało team z Trójmiasta pokonał "Wojskowych" 2:0. Teraz legioniści mają obecnie tyle samo punktów, co drużyna z Górnego Śląska. - W przerwie nie interesowaliśmy się tym, jaki wynik ma miejsce w Gdańsku. Koncentrowaliśmy się tylko na sobie i swojej grze. Tym bardziej że musieliśmy wygrać, aby mieć jeszcze jakieś szanse na mistrzostwo Polski. Zdecydowanie bardziej od wygranej Lechii z Legią cieszy nas nasze zwycięstwo z Ruchem, bo gdyby nie to, to w zasadzie nie mielibyśmy szans w niedzielę na coś fajnego. Ponadto Zagłębie Lubin by nas jeszcze goniło i gralibyśmy na noże o drugie miejsce w lidze. Na szczęście wszystko ułożyło po naszej myśli - cieszył się Pietrowski.
Aby piłkarze Piasta mogli cieszyć się z mistrzostwa Polski muszą wygrać w niedzielne popołudnie z „Miedziowymi”, a następnie liczyć na to, że Legia straci punkty na swoim stadionie z „Portowcami”. - Czy będzie jakaś premia przygotowana dla piłkarzy Pogoni Szczecin, aby urwali punkty Legii? To nie pytanie do mnie. Ja w każdym razie takimi pieniędzmi nie dysponuję - uśmiechał się prawy obrońca „Piastunek”. - Do gry o mistrzostwo Polski podchodzimy z chłodną głową. Zdajemy sobie sprawę, że robimy coś wielkiego. Piast w tym sezonie grał praktycznie cały czas bardzo dobrze, wygrywając mecz za meczem. Być może takie coś już nigdy się nie przytrafi w klubie. Wszyscy wykonaliśmy kawał świetnej roboty, a wisienkę na torcie będzie trzeba zjeść w niedzielę - kontynuował urodzony w Gdańsku 28-latek.
O ile walka o najwyższy stopień podium jeszcze trwa, to Piast jest już pewny tego, że będzie reprezentował Polskę w europejskich pucharach. Pietrowski nie ukrywa radości z tego powodu. - Całe życie marzyłem o tym, aby grać w europejskich pucharach. Już nie potrafię się doczekać tego, kiedy te spotkania będziemy rozgrywać i towarzyszyć temu będzie specjalna otoczka - zakończył wychowanek Lechii Gdańsk.
Odnotujmy, że klub z Gliwice reklamuje niedzielną konfrontację z Zagłębiem pod hasłem: „Bądź świadkiem historii”. Starcie z „Miedziowymi”, które będzie ostatnim spotkaniem Piasta w sezonie 2015/2016 zaplanowane jest na godzinę 18:00.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów