Marcin Pietroń: Dariusz Fornalak był do mnie uprzedzony

24.03.2010
Można pokusić się o stwierdzenie, że to był jego najlepszy mecz w barwach Piasta. Marcin Pietroń z Polonią Bytom co chwilę wdawał się w dryblingi. Centrował i strzelał. - Czuję głód piłki - mówi.
O Pietroniu kibice piłki w Polsce pierwszy raz usłyszeli tak naprawdę trzy lata temu, kiedy strzelając cztery gole pomógł Zagłębiu Lubin zdobyć mistrzostwo Polski. Stracił miejsce w tym zespole, kiedy zwolniono Czesława Michniewicza. Szkoleniowiec ten ściągnął potem dynamicznego zawodnika do Arki Gdynia, ale tam już razem niewiele zawojowali. Początki Pietronia w Gliwicach również nie powaliły na kolana. Za kadencji Dariusza Fornalaka wyszedł w pierwszym składzie Piasta cztery razy.

- Trener był do mnie uprzedzony. Wcale nie prezentowałem się na treningach gorzej niż obecnie - twierdzi 24-letni pomocnik, któremu najwyraźniej na rękę była zmiana przełożonego. - Cieszę się, że nowy szkoleniowiec dał mi szansę. Podczas rozmowy w cztery oczy z Ryszardem Wieczorekiem, powiedziałem, że czuję głód piłki, bo jeden mecz w Lubinie w tym roku mnie nie zadowolił. Usłyszałem, że mam się nie bać, robić swoje, bo boki są od tego, aby zdobywać przewagę. I tak starałem się robić - uśmiecha się Pietroń, który sprawiał sporo kłopotów Peterowi Hricko z Polonii. Był jednym z lepszym w zespole z Gliwic.

I tu ukłon w stronę... byłego trenera. - Kiedy piłkarz jest dobrze przygotowany, to nawet jeśli nie gra, weźmie piłkę i pójdzie bez respektu jeden na jeden z obrońcą. Ja czuję się od chwili wznowienia sezonu dobrze, a z meczu na mecz powinno być lepiej - zapowiada Marcin.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również