Marcin Malinowski: To nie świadczy o nas najlepiej

13.08.2011
36-letni pomocnik był najbliższy strzelenia gola Śląskowi Wrocław. Marcinowi Malinowskiemu zabrakło centymetrów, by piłka zamiast w słupek podtrzymujący siatkę, trafiła do siatki bramki Mariana Kelemena.
- Stworzyliśmy sobie dwie sytuacje, więc trudno o korzystny rezultat z takim rywalem, jak Śląsk. Ba! Nie oddaliśmy ani jednego celnego strzału przez 90 minut, co nie najlepiej o nas świadczy - uważa Marcin Malinowski.

Być może pewien wpływ na liczbę sytuacji miało ustawienie zespołu. Ruch nie wyszedł tym razem dwoma napastnikami na plac gry, lecz tylko jednym. - Przez cały tydzień "tliło się" nam w głowach, że wystąpimy w takim ustawieniu. Wiedzieliśmy, że najmocniejszą formacją Śląska jest środek pola, więc podejrzewam, że nasz trener chciał to zneutralizować - wskazuje "Malina".

A że Śląsk wyszedł podobnie nastawiony, to sytuacji pod jedną bądź drugą bramką było jak "na lekarstwo". - Śląsk też nie miał jakichś naprawdę klarownych okazji. Poza jedną, a właściwie połówką szansy, którą wykorzystał. Cóż, na dziś wrocławianie potrafią takiego szanse wykorzystywać, a my nie. Musimy nad tym pracować - dodaje.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również