Marcin Malinowski przyznaje: Przeszliśmy "obok" meczu

21.08.2011
Tak bezbronnego Ruchu kibice chorzowian jeszcze w tym sezonie nie widzieli. "Niebiescy" nie mieli wiele do powiedzenia we Wronkach. - Największym złem na boisku byliśmy... my - mówił Marcin Malinowski.
-. Ale mówiąc już całkiem poważnie, to nie byliśmy sobą, przeszliśmy "obok" meczu - wyznał Malinowski i następnie chwalił rywali z Poznania. - Gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Oni lepiej operowali piłką, stwarzali więcej sytuacji, a my tylko w końcówce próbowaliśmy coś zrobić, ale było już "po herbacie". Mieliśmy zneutralizować całą linię pomocy, bo tam tkwi największa siła. No i oczywiście niesamowitego Rudnevsa, który z każdej pozycji potrafi coś strzelić.

Malinowski narzekał na siebie, na kolegów, na ustawienie i na... sędziów. - Było kilka błędów, których się nie ustrzegliśmy. Mam tu na myśli pierwszą bramkę, którą praktycznie sami sobie strzeliliśmy. Lecz cała wina nie leży tylko po naszej stronie. Poziom polskiego sędziowania jest niski i ktoś powinien przyjrzeć się tym panom, żeby było lepiej. Staramy się wykonywać na boisku to, co do nas należy, ale może coś jest w ustawieniu, w którym gramy, bo już w meczu ze Śląskiem nie oddaliśmy ani jednego celnego strzału. Trudno o jakiś korzystny wynik, kiedy się nie atakuje - dodał.
źródło: SportSlaski.pl / Niebiescy.pl

Przeczytaj również