Marcin Held przegrywa w swoim debiucie w UFC
06.11.2016
"To dla mniie idealny przeciwnik na debiut w UFC" - mówił o swoim rywalu Marcin Held. Klatka zweryfikowała te słowa, gdyż okazało się, że jednak taki idealny nie był. Sanchez zaimponował przygotowaniem fizycznym, jak i taktycznym do tej walki.
Tyszanin bardzo dobrze rozpoczął ten pojedynek. W pierwszej rundzie starał się walczyć w stójce i kilka razy trafił Sancheza, który był wyraźnie zaskoczony takim obrotem sprawy i próbował klinczować, a wtedy Held bardzo ciasno zapiął duszenie gilotynowe. Wydawało się, że Diego będzie musiał odklepać, ale wykorzystał siatkę i dał radę uciec z tej sytuacji.
W drugim starciu Marcin szybko poszedł po swoją ulubiona technikę, czyli po "skrętówkę" na kolano, ale ponownie rywal bardzo dobrze się broni przed kolejnymi próbami poddań polaka. W połowie rundy Amerykanin o meksykańskich korzeniach znalazł się w pozycji z góry i przez 3 minuty kontrolował ten pojedynek w parterze.
W trzeciej rundzie Held był już wyraźnie zmęczony, ale mimo to nadal próbował wielu technik kończących. Sanchez ograniczał się do obron i kontroli w parterze. Tak wyglądało całe trzecie starcie.
Był to bardzo trudny do punktowania pojedynek, bo z jednej strony to Sanchez przez większość czasu był w lepszej pozycji, ale Held walcząc "z pleców" ciągle atakował, próbując poddać rywala. Ostatecznie sędziowie punktowali 29-28, 29-28 i 29-27 na korzyść Sancheza. Dość kontrowersyjna decyzja, bo każda założona technika kończąca powinna być lepiej oceniana niż tylko zajęcie pozycji "z góry" w parterze i obrona przed poddaniami.
Pomimo tej porażki Marcin zostawia po sobie dobre wrażenie i jeszcze niejednokrotnie da nam wiele powodów do radości, gdy będziemy oglądać jego kolejne walki w UFC.
Tyszanin bardzo dobrze rozpoczął ten pojedynek. W pierwszej rundzie starał się walczyć w stójce i kilka razy trafił Sancheza, który był wyraźnie zaskoczony takim obrotem sprawy i próbował klinczować, a wtedy Held bardzo ciasno zapiął duszenie gilotynowe. Wydawało się, że Diego będzie musiał odklepać, ale wykorzystał siatkę i dał radę uciec z tej sytuacji.
W drugim starciu Marcin szybko poszedł po swoją ulubiona technikę, czyli po "skrętówkę" na kolano, ale ponownie rywal bardzo dobrze się broni przed kolejnymi próbami poddań polaka. W połowie rundy Amerykanin o meksykańskich korzeniach znalazł się w pozycji z góry i przez 3 minuty kontrolował ten pojedynek w parterze.
W trzeciej rundzie Held był już wyraźnie zmęczony, ale mimo to nadal próbował wielu technik kończących. Sanchez ograniczał się do obron i kontroli w parterze. Tak wyglądało całe trzecie starcie.
Był to bardzo trudny do punktowania pojedynek, bo z jednej strony to Sanchez przez większość czasu był w lepszej pozycji, ale Held walcząc "z pleców" ciągle atakował, próbując poddać rywala. Ostatecznie sędziowie punktowali 29-28, 29-28 i 29-27 na korzyść Sancheza. Dość kontrowersyjna decyzja, bo każda założona technika kończąca powinna być lepiej oceniana niż tylko zajęcie pozycji "z góry" w parterze i obrona przed poddaniami.
Pomimo tej porażki Marcin zostawia po sobie dobre wrażenie i jeszcze niejednokrotnie da nam wiele powodów do radości, gdy będziemy oglądać jego kolejne walki w UFC.
Polecane
Sporty inne