Marcin Brosz: Łatwo się mnie kopie, bo zawsze gram o coś

14.05.2011
Trener Marcin Brosz niechętnie zabiera głos. Jednak w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" aktualny trener Piasta Gliwice postanowił zmierzyć się z miażdżącą krytyką. Z jakim efektem?
Brosz przyznał, m. in. że czuje się odpowiedzialny za fatalną postawę "Piastunek" w rundzie wiosennej. Ale nie zgodził się, że wina leży tylko po jego stronie. - Robię rachunek sumienia, świętą krową nie jestem. Ale zrzucanie winy na jedną osobą też się mija z celem. Wszyscy czujemy się winni - powiedział.

Niedawno Józef Drabicki, prezes gliwickiego klubu, zarzucił trenerowi, że zespół nie jest odpowiednio przygotowany do sezonu. Z tym akurat Brosz się nie zgodził, podając przykłady udanych sparingów, pierwszych meczów w I lidze i wyników badań zawodników. Przyznał też, że nie zamierza podać się do dymisji, bo związał się z klubem umową "nie tylko na zwycięstwa", a jego zawód przewiduje wzloty i upadki.

Brosz nadmienił też, że nie czuje się szkoleniowcem przegranym. Na udowodnienie tego przytoczył jego awanse z Polonią Bytom i Koszarawą Żywiec. Poza tym uznał, że w Podbeskidziu Bielsko-Biała wykonał pracę "1500 procent ponad stan", a z Odrą Wodzisław - choć spadł z ekstraklasy - ugrał wynik gorszy tylko od Jacka Zielińskiego.

- Łatwo się mnie kopie, bo zawsze gram o coś. Na pewno w ostatnich latach czegoś brakuje, ale brakuje punktu, a nie pięciu czy dziesięciu! Co do Piasta to - na teraz - się zgadzam. Miało być dużo lepiej… - dodał na zakończenie rozmowy z "Gazetą".
źródło: Gazeta Wyborcza

Przeczytaj również