Marcin Borski najbardziej nielubiany arbiter na Górnym Śląsku?
18.04.2011
"Nieudolnie prowadzący zawody Marcin Borski z Warszawy w drodze do szatni został pobity przez rozwścieczonego kibica" - pisał w maju 2005 roku Paweł Czado na łamach "Gazety Wyborczej" po spotkaniu GKS-u Katowice z Odrą Wodzisław. Człowieka, który sympatyzował gospodarzom, arbiter rozzłościł swoimi decyzjami, m.in. wyrzucił z boiska trzech graczy GKS-u i jednego Odry.
Emocje sięgnęły zenitu, kiedy w ostatniej minucie doliczonego czasu gry Odra doprowadziła do remisu. Wynik ten oznaczał, że GKS spadał z ekstraklasy, zaś wodzisławianie w najgorszym wypadku zagrać mieli w barażach. Borski od razu odgwizdał koniec mecz, co potem tłumaczył faktem, iż czuł zagrożenie własnego bezpieczeństwa. Przekonał się o tym, schodząc do szatni...
Ostatnio nazwisko Borskiego wbiło się w pamięć kibiców Polonii Bytom. Przed rokiem arbiter ten na finiszu rozgrywek prowadził mecz z Zagłębiem Lubin. Zszedł z placu gry w... 22. minucie z powodu kontuzji. Wcześniej zdążył podyktować rzut karny dla Zagłębia. - Była to bardzo, bardzo naciągana "jedenastka" - przekonywał Błażej Telichowski, obrońca Polonii.
Eksperci nie mieli wątpliwości, ze Borski pomylił się kilka tygodni temu, kiedy w Bytomiu znów podyktował rzut karny przeciwko Polonii. "Prezent" otrzymała Wisła Kraków, dzięki czemu wywiozła cenny remis. "Złodzieje! Złodzieje!" - krzyczały wściekły trybuny, a trener bramkarzy Polonii - Mirosław Dreszer został usunięty z ławki rezerwowych, bo krytykował orzeczenia arbitra. Za to samo żółtą kartkę zobaczył David Kobylik.
W sobotę Borski odarł ze złudzeń Wojciecha Grzyba z Ruchu Chorzów. - Nigdy nie ceniłem tego arbitra. Dzisiaj rozwiał moje wątpliwości, jakim jest sędzią - stwierdził doświadczony pomocnik, który został posądzony o to, że próbował wymusić "jedenastkę". Fachowcy w programie Liga+ Extra jednogłośnie ocenili, że "Grzybek" został poturbowany przez Macieja Mielcarza, więc Borski popełnił fatalny błąd. I to w 37. minucie meczu!
Co ciekawe, największymi wrogami Borskiego są kibice... z Rumunii. Steaua Bukareszt we wrześniu ubiegłego roku była bliska pokonania Napoli. Polski arbiter długo nie kończył meczu. Aż w końcu w 97. minucie Włosi doprowadzili do remisu.
Emocje sięgnęły zenitu, kiedy w ostatniej minucie doliczonego czasu gry Odra doprowadziła do remisu. Wynik ten oznaczał, że GKS spadał z ekstraklasy, zaś wodzisławianie w najgorszym wypadku zagrać mieli w barażach. Borski od razu odgwizdał koniec mecz, co potem tłumaczył faktem, iż czuł zagrożenie własnego bezpieczeństwa. Przekonał się o tym, schodząc do szatni...
Ostatnio nazwisko Borskiego wbiło się w pamięć kibiców Polonii Bytom. Przed rokiem arbiter ten na finiszu rozgrywek prowadził mecz z Zagłębiem Lubin. Zszedł z placu gry w... 22. minucie z powodu kontuzji. Wcześniej zdążył podyktować rzut karny dla Zagłębia. - Była to bardzo, bardzo naciągana "jedenastka" - przekonywał Błażej Telichowski, obrońca Polonii.
Eksperci nie mieli wątpliwości, ze Borski pomylił się kilka tygodni temu, kiedy w Bytomiu znów podyktował rzut karny przeciwko Polonii. "Prezent" otrzymała Wisła Kraków, dzięki czemu wywiozła cenny remis. "Złodzieje! Złodzieje!" - krzyczały wściekły trybuny, a trener bramkarzy Polonii - Mirosław Dreszer został usunięty z ławki rezerwowych, bo krytykował orzeczenia arbitra. Za to samo żółtą kartkę zobaczył David Kobylik.
W sobotę Borski odarł ze złudzeń Wojciecha Grzyba z Ruchu Chorzów. - Nigdy nie ceniłem tego arbitra. Dzisiaj rozwiał moje wątpliwości, jakim jest sędzią - stwierdził doświadczony pomocnik, który został posądzony o to, że próbował wymusić "jedenastkę". Fachowcy w programie Liga+ Extra jednogłośnie ocenili, że "Grzybek" został poturbowany przez Macieja Mielcarza, więc Borski popełnił fatalny błąd. I to w 37. minucie meczu!
Co ciekawe, największymi wrogami Borskiego są kibice... z Rumunii. Steaua Bukareszt we wrześniu ubiegłego roku była bliska pokonania Napoli. Polski arbiter długo nie kończył meczu. Aż w końcu w 97. minucie Włosi doprowadzili do remisu.
Polecane
Ekstraklasa