Marcin Baszczyński jak reprezentanci Polski. Przemotywowany!
27.03.2013
Przyjściu Baszczyńskiego na Cichą towarzyszyła duża euforia. Zachwyceni byli działacze i kibice. Debiut szybko sprowadził ich na ziemię. - Za bardzo udzieliła mi się entuzjastyczna atmosfera związana z moim powrotem do Chorzowa. Wywiady, kamery, mikrofony. Telefony od przyjaciół, znajomych, kibiców, rodziny... Poddałem się tej szalonej gorączce, więc już na wejściu zapłaciłem dość słone wpisowe - przyznaje obrońca.
Baszczyński w pierwszym meczu rundy wiosennej - 0-4 z Lechem Poznań - strzelił gola samobójczego. - Sam siebie wtedy zaskoczyłem. Jak można się tak przemotywować w wieku 36 lat? Byłem przekonany, że mi się już coś takiego nie może przytrafić. Zwykle jako doświadczony zawodnik miałem z tym problemy, czasami wręcz musiałem szukać dodatkowych podniet przed meczami. Tymczasem w Ruchu przesadziłem z motywacją. Na szczęście szybko "skapowałem" o co chodzi. Później było już dużo lepiej - podkreśla Baszczyński.
Przypadek Baszczyńskiego pokazuje, że nawet niezwykle duże doświadczenie - sześć tytułów mistrza Polski i ponad 360 meczów w ekstraklasie - nie pomoże, jeśli do meczu nie podejdzie się z chłodną głową. - Sport zawsze uczy pokory. Niezależnie od wieku, doświadczenia. Tym bardziej na mojej pozycji, gdzie wymagany jest spokój, opanowanie, koncentracja. A ja zbyt ambitnie podszedłem do tego wszystkiego. Podjarałem się, dlatego przypaliłem swój debiut w Ruchu - mówi defensor.
Baszczyński w pierwszym meczu rundy wiosennej - 0-4 z Lechem Poznań - strzelił gola samobójczego. - Sam siebie wtedy zaskoczyłem. Jak można się tak przemotywować w wieku 36 lat? Byłem przekonany, że mi się już coś takiego nie może przytrafić. Zwykle jako doświadczony zawodnik miałem z tym problemy, czasami wręcz musiałem szukać dodatkowych podniet przed meczami. Tymczasem w Ruchu przesadziłem z motywacją. Na szczęście szybko "skapowałem" o co chodzi. Później było już dużo lepiej - podkreśla Baszczyński.
Przypadek Baszczyńskiego pokazuje, że nawet niezwykle duże doświadczenie - sześć tytułów mistrza Polski i ponad 360 meczów w ekstraklasie - nie pomoże, jeśli do meczu nie podejdzie się z chłodną głową. - Sport zawsze uczy pokory. Niezależnie od wieku, doświadczenia. Tym bardziej na mojej pozycji, gdzie wymagany jest spokój, opanowanie, koncentracja. A ja zbyt ambitnie podszedłem do tego wszystkiego. Podjarałem się, dlatego przypaliłem swój debiut w Ruchu - mówi defensor.
Polecane
Ekstraklasa