"Mamy szansę na korzystny wynik w konfrontacji ze Śląskiem Wrocław"
28.08.2012
Był pan w Łodzi na meczu z Widzewem. Jak oceni pan ten występ drużyny w porównaniu do inauguracji z Lechem na Bułgarskiej?
- To było zdecydowanie inne spotkanie. Mecz z Lechem zupełnie nam nie wyszedł, w Łodzi występ Ruchu miał już znamiona dobrego grania. Dawał podstawy do optymizmu. Niestety, sprawdziła się stara piłkarska prawda o niewykorzystanych sytuacjach, które się mszczą. Gdybyśmy jedną z tych kilku znakomitych okazji do strzelenia bramki wykorzystali, to jestem przekonany, że z Łodzi wracalibyśmy w innych nastrojach. A tak straciliśmy bramkę z rzutu karnego w końcówce pierwszej połowy, po przypadkowym faulu. Ona dodała zawodnikom Widzewa pewności siebie i w pewnym sensie ustawiła przebieg meczu.
A potem były jeszcze dwie czerwone kartki dla Żeljko Djokicia i Macieja Sadloka. Pana zdaniem słusznie pokazane przez sędziego Szymona Marciniaka?
- I znów muszę powiedzieć niestety. Niestety tak, choć faul tego pierwszego był typowo „sytuacyjny”. Żeljko po prostu był spóźniony i faul był tego faktu konsekwencją. Przeprosił rywala, sędziego, ale ten jego błąd miał dla niego poważne konsekwencje dla niego i dla drużyny. Natomiast faulu Maćka nie ma sensu komentować.
Stwierdził pan, że mimo wszystko po meczu z Widzewem powiało lekkim optymizmem. Na czym pan opiera tę opinię przed wyjazdem do mistrza Polski?
- Jeżeli we Wrocławiu zagramy przez 90 minut tak, jak w pierwszej połowie w Łodzi, ale z lepszą skutecznością i większą konsekwencją, to moim zdaniem mamy szanse na korzystny wynik w konfrontacji ze Śląskiem. W tym tygodniu spokojnie pracujemy, pamiętając, jakie zadanie mamy do wykonania w niedzielnym spotkaniu.
- To było zdecydowanie inne spotkanie. Mecz z Lechem zupełnie nam nie wyszedł, w Łodzi występ Ruchu miał już znamiona dobrego grania. Dawał podstawy do optymizmu. Niestety, sprawdziła się stara piłkarska prawda o niewykorzystanych sytuacjach, które się mszczą. Gdybyśmy jedną z tych kilku znakomitych okazji do strzelenia bramki wykorzystali, to jestem przekonany, że z Łodzi wracalibyśmy w innych nastrojach. A tak straciliśmy bramkę z rzutu karnego w końcówce pierwszej połowy, po przypadkowym faulu. Ona dodała zawodnikom Widzewa pewności siebie i w pewnym sensie ustawiła przebieg meczu.
A potem były jeszcze dwie czerwone kartki dla Żeljko Djokicia i Macieja Sadloka. Pana zdaniem słusznie pokazane przez sędziego Szymona Marciniaka?
- I znów muszę powiedzieć niestety. Niestety tak, choć faul tego pierwszego był typowo „sytuacyjny”. Żeljko po prostu był spóźniony i faul był tego faktu konsekwencją. Przeprosił rywala, sędziego, ale ten jego błąd miał dla niego poważne konsekwencje dla niego i dla drużyny. Natomiast faulu Maćka nie ma sensu komentować.
Stwierdził pan, że mimo wszystko po meczu z Widzewem powiało lekkim optymizmem. Na czym pan opiera tę opinię przed wyjazdem do mistrza Polski?
- Jeżeli we Wrocławiu zagramy przez 90 minut tak, jak w pierwszej połowie w Łodzi, ale z lepszą skutecznością i większą konsekwencją, to moim zdaniem mamy szanse na korzystny wynik w konfrontacji ze Śląskiem. W tym tygodniu spokojnie pracujemy, pamiętając, jakie zadanie mamy do wykonania w niedzielnym spotkaniu.
Polecane
Ekstraklasa