"Mama dzwoni i martwi się co ze mną, z Polonią i ze Stomilem"

28.09.2012
- Czy mama będzie mieć jutro rozdarte serce? A skąd! Najważniejsze, żeby syn wygrał - mówi Paweł Alancewicz, gracz Polonii Bytom, pochodzący z Olsztyna. Jutro zagra z tamtejszym Stomilem.
Alancewicz dobrze zna wielu zawodników beniaminka. - Przede wszystkim Pawła Łukasika, ksywka "Mafia". Wzięło się to z żartów. Paweł po prostu był pierwszym kawalarzem w drużynie. Robił dowcipy, o których... czasami nie chce się opowiadać. Zazwyczaj było z nich sporo radości, ale raz czy dwa zarobił w nos, jeśli ktoś akurat nie był w nastroju do żartów. A został moim najlepszym przyjacielem, bo ja też nie stronię od tego typu kawałów - przyznaje.

Sam zresztą stał się niedawno ofiarą takiego dowcipu. - Buty i spodenki spięto mi łańcuchem i zamknięto kłódką. Musiałem złapać piłkę do metalu i przeciąć to cholerstwo! - wspomina. Łukasik do Bytomia jednak nie przyjedzie. - Lipa... Rozłożyła go choroba. Ale ze sportowego punktu widzenia - dla nas dobrze. To groźny napastnik - nie ukrywa.

Zdaniem Alancewicza, w Olsztynie nie są zadowoleni z początku sezonu. - Niespecjalnie. Zakładali, że na tym etapie będą mieć więcej punktów. Tak naprawdę 0-5 z Zawiszą sprowadziło ich na ziemię. Flocie zabrali punkty bardzo szczęśliwie. Błąd bramkarza gości zdecydował. Generalnie, mecz pod dyktando gości - twierdzi. Stałą bywalczynią na meczach Stomilu jest mama Alancewicza. - Martwi się co ze mną, co z Polonią. I martwi się, bo Stomil słabo gra. A kibicką jest przecież zażartą - bywa na każdym meczu w Olsztynie - kończy Paweł Alancewicz.
źródło: Sport

Przeczytaj również