"Mam nadzieję, że sędzia zwróci uwagę na ostrą grę Ruchu"
02.04.2012
Krakowianie po raz kolejny w ciągu dwóch tygodni zagrają jutro przy Cichej. Tym razem mecz odbędzie się w ramach półfinału Pucharu Polski. Można sądzić, że dla "Białej Gwiazdy" to spotkanie sezonu. Probierz zgadza się, że jest ono ważne, ale... - Nie ważniejsze niż mecze ligowe. Zdajemy sobie sprawę, że jest to dla nas droga do europejskich pucharów, ale nie zgadzam się, że jedyna. W lidze też będziemy walczyć do końca. Ja nie jestem trenerem, który jest przy drużynie tylko, gdy ona wygrywa. Jeszcze bardziej jestem wtedy, gdy przegrywa. Bo nie ważne ile razy upadasz, ważne ile razy się podnosisz - sentencjonalnie stwierdził szkoleniowiec krakowian.
Probierz i jego zawodnicy spotkali się ostatnio ze sporą krytyką. Po pierwsze właśnie za mecz w Chorzowie, a po drugie za zremisowanie na własnym boisku z grającą w dziewiątkę Legią Warszawa. - Niektórzy mówią, że Ruch, kiedy my graliśmy w dziewięciu, potrafił stworzyć trzy stuprocentowe sytuacje, a my z Legią nie stworzyliśmy żadnej. Ale trzeba przecież pamiętać, że przy Cichej to my chcieliśmy strzelić bramkę, więc musieliśmy się odkryć. A warszawianie tylko ustawili się we własnym polu karnym. To dwie odmienne sytuacje - przekonywał.
- Poza tym, przypominam sobie, że był taki okres mojej pracy w Białymstoku, gdy wszyscy również spisywali nas na straty. Zwłaszcza po odjęciu nam dziesięciu punktów. Mi krytyka nie przeszkadza. Ale jak można zarzucać, że drużyna nie ma stylu, skoro ja tu jestem dopiero od niedawna - dziwił się trener mistrzów Polski. W tym momencie przypomina się, że w Łodzi ŁKS Probierza zaczął od razu grać lepiej, a świeższym przykładem jest nagła poprawa formy Polonii Warszawa pod wodzą Czesława Michniewicza. - Z tym Cześkiem to nie przesadzajmy, że odmienił styl. Zobaczymy za trzy tygodnie. A co do ŁKS-u, faktycznie szybko zaczęliśmy grać lepiej, ale mieliśmy pełne tygodnie na treningi. Nie było ani jednego "angielskiego" tygodnia, czyli meczów sobota-środa-sobota. Tutaj w Wiśle miałem tylko trzy prawdziwe treningi. Reszta to tylko rozruchy - tłumaczył dziennikarzom na konferencji prasowej.
Probierz powiedział też trochę o sprawach personalnych. - Choćbym chciał dwa razy z rzędu wystawić ten sam skład, to nie mogę, bo cały czas ktoś nam wypada. Dopiero po dzisiejszym treningu (15:30 - przyp. red.) będę wiedział więcej. Jest iskierka nadziei, że zagra Kew Jaliens, ale będą to jego pierwsze zajęcia od dwóch tygodni. Michael Lamey zaczął trenować dopiero wczoraj. Nie wykluczam postawienia na młodych. Oni czekają na swoją szansę. Ja też kiedyś byłem w ich wieku i czekałem. Któryś z kolegów doznał złamania kości jarzmowej, wskoczyłem i... grałem przez następnych kilkanaście lat. Może oni, np. Alan Włodyka, też będą takimi nowymi wiślackimi wychowankami? - zastanawiał się trener Wisły.
Na koniec Probierz powiedział też trochę o zespole Ruchu. - My nie możemy jak w Football Managerze nastawić się ultraofensywnie albo ultradefensywnie, a jak nie pójdzie to zresetować i zacząć w tym samym miejscu. Musimy zbilansować grę tak, by utrudnić chorzowianom awans. Oni też nie mają łatwej sytuacji. Przed poprzednim naszym meczem mogli w Pucharze Polski dać odpocząć ośmiu zawodnikom, podczas gdy my mieliśmy ciężkie starcie z Lechem. Teraz oni grali nawet dzień po nas mecz ligowy, a w sobotę grają z Legią. To też zmienia sytuację. Mam tylko nadzieję, że sędzia będzie dawał kartki w obie strony i zwróci uwagę na ostrą, a momentami brutalną grę Ruchu - zakończył Michał Probierz.
Probierz i jego zawodnicy spotkali się ostatnio ze sporą krytyką. Po pierwsze właśnie za mecz w Chorzowie, a po drugie za zremisowanie na własnym boisku z grającą w dziewiątkę Legią Warszawa. - Niektórzy mówią, że Ruch, kiedy my graliśmy w dziewięciu, potrafił stworzyć trzy stuprocentowe sytuacje, a my z Legią nie stworzyliśmy żadnej. Ale trzeba przecież pamiętać, że przy Cichej to my chcieliśmy strzelić bramkę, więc musieliśmy się odkryć. A warszawianie tylko ustawili się we własnym polu karnym. To dwie odmienne sytuacje - przekonywał.
- Poza tym, przypominam sobie, że był taki okres mojej pracy w Białymstoku, gdy wszyscy również spisywali nas na straty. Zwłaszcza po odjęciu nam dziesięciu punktów. Mi krytyka nie przeszkadza. Ale jak można zarzucać, że drużyna nie ma stylu, skoro ja tu jestem dopiero od niedawna - dziwił się trener mistrzów Polski. W tym momencie przypomina się, że w Łodzi ŁKS Probierza zaczął od razu grać lepiej, a świeższym przykładem jest nagła poprawa formy Polonii Warszawa pod wodzą Czesława Michniewicza. - Z tym Cześkiem to nie przesadzajmy, że odmienił styl. Zobaczymy za trzy tygodnie. A co do ŁKS-u, faktycznie szybko zaczęliśmy grać lepiej, ale mieliśmy pełne tygodnie na treningi. Nie było ani jednego "angielskiego" tygodnia, czyli meczów sobota-środa-sobota. Tutaj w Wiśle miałem tylko trzy prawdziwe treningi. Reszta to tylko rozruchy - tłumaczył dziennikarzom na konferencji prasowej.Probierz powiedział też trochę o sprawach personalnych. - Choćbym chciał dwa razy z rzędu wystawić ten sam skład, to nie mogę, bo cały czas ktoś nam wypada. Dopiero po dzisiejszym treningu (15:30 - przyp. red.) będę wiedział więcej. Jest iskierka nadziei, że zagra Kew Jaliens, ale będą to jego pierwsze zajęcia od dwóch tygodni. Michael Lamey zaczął trenować dopiero wczoraj. Nie wykluczam postawienia na młodych. Oni czekają na swoją szansę. Ja też kiedyś byłem w ich wieku i czekałem. Któryś z kolegów doznał złamania kości jarzmowej, wskoczyłem i... grałem przez następnych kilkanaście lat. Może oni, np. Alan Włodyka, też będą takimi nowymi wiślackimi wychowankami? - zastanawiał się trener Wisły.
Na koniec Probierz powiedział też trochę o zespole Ruchu. - My nie możemy jak w Football Managerze nastawić się ultraofensywnie albo ultradefensywnie, a jak nie pójdzie to zresetować i zacząć w tym samym miejscu. Musimy zbilansować grę tak, by utrudnić chorzowianom awans. Oni też nie mają łatwej sytuacji. Przed poprzednim naszym meczem mogli w Pucharze Polski dać odpocząć ośmiu zawodnikom, podczas gdy my mieliśmy ciężkie starcie z Lechem. Teraz oni grali nawet dzień po nas mecz ligowy, a w sobotę grają z Legią. To też zmienia sytuację. Mam tylko nadzieję, że sędzia będzie dawał kartki w obie strony i zwróci uwagę na ostrą, a momentami brutalną grę Ruchu - zakończył Michał Probierz.
Polecane
Ekstraklasa