Małkowski bardziej spodobał się Beenhakkerowi od Gancarczyka
13.03.2009
Ci piłkarze to bez dwóch zdań największe odkrycia rundy jesiennej w naszej lidze, jeśli chodzi o lewoskrzydłowych. Obaj dopiero w ubiegłym roku po raz pierwszy zasmakowali gry w ekstraklasie i okazało się, że radzą sobie w niej na tyle dobrze, że zwrócił na nich uwagę Leo Beenhakker. W zimie byli na zgrupowaniu reprezentacji w Turcji. Obecnie rywalizują o to, by na dłużej zagościć w kadrze narodowej.
- W sobotę przede wszystkim Odra gra o ważne punkty ze Śląskiem, a nie Maciej Małkowski z Januszem Gancarczykiem. Nie da się jednak ukryć, że jakiś element rywalizacji między nami jest. Oczywiście rywalizacji czysto sportowej, bez wzajemnych złośliwości, bo chyba mogę już powiedzieć, że Janusz jest moim kolegą. Poznaliśmy się właśnie podczas zgrupowania w Turcji. Spędziliśmy sporo czasu na rozmowach, podczas dojazdów na treningi siedzieliśmy obok siebie w autokarze. Byłem zdziwiony że to ja więcej się nagrałem w reprezentacji, niż "Garnek", który wystąpił tylko raz i to w nieoficjalnym meczu. Jesienią w lidze Janusz radził sobie lepiej - mówi pomocnik Odry.
- W sobotę przede wszystkim Odra gra o ważne punkty ze Śląskiem, a nie Maciej Małkowski z Januszem Gancarczykiem. Nie da się jednak ukryć, że jakiś element rywalizacji między nami jest. Oczywiście rywalizacji czysto sportowej, bez wzajemnych złośliwości, bo chyba mogę już powiedzieć, że Janusz jest moim kolegą. Poznaliśmy się właśnie podczas zgrupowania w Turcji. Spędziliśmy sporo czasu na rozmowach, podczas dojazdów na treningi siedzieliśmy obok siebie w autokarze. Byłem zdziwiony że to ja więcej się nagrałem w reprezentacji, niż "Garnek", który wystąpił tylko raz i to w nieoficjalnym meczu. Jesienią w lidze Janusz radził sobie lepiej - mówi pomocnik Odry.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów