Malinowski jest rzucany po boisku

14.09.2009
Piłkarz Odry Wodzisław musi się chyba powoli przyzwyczajać do tego, że w pierwszej połowie gra w pomocy, a po przerwie już na środku obrony. - Taki pomysł trenera - mówi Marcin Malinowski.
"Malina" mecz z Piastem w Gliwicach rozpoczął w środku pola. Wodzisławianie nie grali jednak z tyłu najlepiej, więc Ryszard Wieczorek postanowił zmienić Krzysztofa Markowskiego i cofnął do linii obrony Malinowskiego. W ostatni piątek sytuacja się powtórzyła. Doświadczony zawodnik ponownie pierwsze 45 minut grał w pomocy, a drugie - jako stoper. Tym razem na ławce usiadł Marcin Dymkowski.
 
- Taki pomysł trenera z tymi zmianami pozycji w przerwie. Raz gram tu, raz tam. Czy jestem z tego powodu zadowolony? Wszystko weryfikuje boisko i tyle na ten temat - mówi "Malina".

Wyniki ostatnich potyczek pokazują, że defensywie wodzisławian przydałaby się stabilizacja. W sumie w linii obrony przez 180 minut wystąpiło aż ośmiu różnych piłkarzy. Efekt? Dwie porażki i cztery stracone bramki. - Może nie były to frajerskie przegrane, ale nie możemy popełniać tak prostych błędów. Gramy bardzo nierówno. Przez 10 minut dobrze, a później 15 źle. Nie potrafimy utrzymać w przeciągu całego spotkania solidnego poziomu. Musimy się nad tym wszyscy zastanowić - podkreśla Malinowski.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również