Mąka gotowy do gry. Czy dzięki niemu Polona zacznie strzelać gole?
10.08.2011
Do Polonii dołączył tuż przed meczem poprzedniej kolejki I ligi. Kibice liczyli nawet, że wejdzie na boisko w meczu z Piastem. - Miałem spory zastój w grze, nie potrafiłem odnaleźć się w Termalice. Przyszedłem dwa dni wcześniej, praktycznie mogłem już grać, ale raczej nie przydałbym się na boisku. Nie byłem jeszcze zgrany z drużyną, oczywiście, chciałbym grać i dać z siebie wszystko, ale to nie byłoby fair wobec chłopaków, którzy już przecież chwilę ze sobą grają - uważa Mąka.
Obecnie ten 23-letni napastnik informuje, że jest gotów do gry. Choćby od pierwszej minuty. - Cieszę się, że wróciłem do piłki, której w Niecieczy niestety nie zaznałem. Co z tego, że mogłem grać dalej, skoro tak naprawdę „grałbym” tylko z nazwy. Nie dla mnie plan treningowy, w którym ćwiczę z samymi piłkami, tak naprawdę nic nie wynosząc z tych zajęć. Tutaj jest inaczej, nawet dzisiejszy trening, aeroby, obciążenia, widać, że idzie to w innym kierunku, według mnie lepszym. Z drużyną zapoznam się i zgram, chciałbym wystąpić w pierwszej „jedenastce” i strzelać bramki jak kiedyś - stwierdza.
Mąka urodził się w Warszawie. - Pochodzę z domu, w którym się nie przelewało. Nie mówię, że zaznałem biedy, ale po prostu nie zawsze tych pieniędzy było na tyle, żeby mieć wszystko. Bardzo wtedy pomógł mi Salos. Jest to klub sportowy działający przy każdej szkole salezjańskiej - tłumaczy.
- Byłem młody, a obozy piłkarskie to wydatek rzędu 1000 i więcej złotych. Nikt wtedy jeszcze nie wiedział, że będę piłkarzem, a trudno w ciemno zainwestować tyle pieniędzy w dziecko, które praktycznie w życiu może robić jeszcze wszystko. Na szczęście był Salos, który takie obozy organizował za 200-300 zł korzystając przy tym często ze wsparcia kościoła czy prywatnych inwestorów. Dzięki temu znalazłem się w Agrykoli, której to czuję się wychowankiem, a potem trafiłem do Polonii Warszawa - dodaje.
Obecnie ten 23-letni napastnik informuje, że jest gotów do gry. Choćby od pierwszej minuty. - Cieszę się, że wróciłem do piłki, której w Niecieczy niestety nie zaznałem. Co z tego, że mogłem grać dalej, skoro tak naprawdę „grałbym” tylko z nazwy. Nie dla mnie plan treningowy, w którym ćwiczę z samymi piłkami, tak naprawdę nic nie wynosząc z tych zajęć. Tutaj jest inaczej, nawet dzisiejszy trening, aeroby, obciążenia, widać, że idzie to w innym kierunku, według mnie lepszym. Z drużyną zapoznam się i zgram, chciałbym wystąpić w pierwszej „jedenastce” i strzelać bramki jak kiedyś - stwierdza.
Mąka urodził się w Warszawie. - Pochodzę z domu, w którym się nie przelewało. Nie mówię, że zaznałem biedy, ale po prostu nie zawsze tych pieniędzy było na tyle, żeby mieć wszystko. Bardzo wtedy pomógł mi Salos. Jest to klub sportowy działający przy każdej szkole salezjańskiej - tłumaczy.
- Byłem młody, a obozy piłkarskie to wydatek rzędu 1000 i więcej złotych. Nikt wtedy jeszcze nie wiedział, że będę piłkarzem, a trudno w ciemno zainwestować tyle pieniędzy w dziecko, które praktycznie w życiu może robić jeszcze wszystko. Na szczęście był Salos, który takie obozy organizował za 200-300 zł korzystając przy tym często ze wsparcia kościoła czy prywatnych inwestorów. Dzięki temu znalazłem się w Agrykoli, której to czuję się wychowankiem, a potem trafiłem do Polonii Warszawa - dodaje.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku