Maciej Sadlok zapowiada, że wsiądzie do samolotu i zagra na Malcie

13.07.2010
21-letni obrońca Ruchu nie dotarł do Kazachstanu z uwagi na lęk przed lotem. - Maciek miał spotkania ze specjalistą. Jesteśmy przekonani, że tym razem nic się nie wydarzy - mówi Waldemar Fornalik.
Sadlok zrezygnował z lotu do Karagandy w ostatniej chwili, kiedy miał wygodnie usiąść w samolocie. - Maciek czuje strach przed lataniem. Ma taki mały lęk wysokości. Czasami boi się nawet wjechać windą na wyższe piętro. Jego obawy spotęgowały się po katastrofie smoleńskiej. W tym roku leciał z kadrą do Tajlandii i Hiszpanii, bo w obu przypadkach samoloty były duże. Ten, do którego wsiadł w Katowicach miał małe gabaryty i to go chyba zestresowało - tłumaczył Andrzej Sadlok, ojciec zawodnika, na łamach "Przeglądu Sportowego".

Maciej zapewnia, że problem był krótkotrwały. Wcześniej przecież poleciał chociażby z reprezentacją na zgrupowanie do odległej Tajlandii.
- Nie chcę się nad tym rozwodzić, bo mam nadzieję, że to już mi minęło. Staram się z tym lękiem walczyć i jestem dobrej myśli - zapewnia Sadlok, a o to poczucie dbają właściwie wszyscy przy Cichej. Klub znalazł specjalistę, który miał rozwiać złe myśli zawodnika. Piłkarz nie krył, że złe wrażenie wywarł na nim sam samolot, którym "Niebiescy" udali się do Kazachstanu. Był on niewielkich rozmiarów. Teraz będzie to inna maszyna.

- Jesteśmy przekonani, że tym razem nic się nie wydarzy - kwituje trener Waldemar Fornalik. Razem ze swoimi zawodnikami planowano ma wylecieć na Maltę w środę rano.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również