Maciej Kurowski: Do postępu potrzebny lepszy sprzęt
08.04.2014
- Jesteś jednym z tych zawodników AZS AWF Katowice, którzy brali już dwukrotnie udział w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Jakie to jest uczucie ślubować przed Igrzyskami?
Maciej Kurowski: Myślę, że ślubowanie to jest taki specyficzny moment przed Igrzyskami, bo już wiesz na 100 procent, że jedziesz na nie. I wysłuchanie Mazurka Dąbrowskiego wśród oficjeli PKOl-u i innych osobistości, to bardzo wzruszające, ale również i mobilizujące uczucie.
- Zastanawiam się nad jednym faktem. Czy Ty wchodząc na tor saneczkarski, myślisz o tym, że reprezentujesz kraj, czy masz zgoła odmienne spojrzenie na to i bawisz się sportem, który sprawia przyjemność?
- Uważam, że o kraju się nie myśli. Jesteś skupionym na tym, aby zrobić swoją robotę najlepiej, jak potrafisz, aby być z siebie zadowolonym. Oczywiście ważne jest również, aby zrobić to tak, aby spodobało się to kibicom. Jak to się będzie podobało kibicom, to będzie równoznaczne z dobrym wynikiem i będzie się można cieszyć jeszcze bardziej.
- W zakończonym Pucharze Świata, Twój najlepszy wynik to miejsce 14. w Koenigssee. Czy myślisz, że w przyszłym sezonie uda Ci się trafić do pierwszej 10.? Czy jesteśmy jednak bardzo daleko za czołówką światową?
- Faktycznie jesteśmy daleko za światową czołówką, ale to wynika z tego, że jest bardzo duża konkurencja. Jeśli chodzi o jedynki mężczyzn to w tym roku było naprawdę bardzo ciężko zakwalifikować się do Pucharu Świata. Tylko i wyłącznie dlatego, że niektóre kraje, jak my, Czesi, Słowacy jesteśmy uzależnieni od tego, co nam sprzedadzą inne kraje. I tak miał dobry sezon Czech Ondrej Himmer, który kupił sanki od Szwajcara i później kupił również austriackie sanki, dzięki czemu poszedł bardzo do przodu. Jeśli chodzi o nas, strasznie dużo zależy od sprzętu. Bez dobrego daleko nie zajdziemy.
- W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w saneczkarstwie zająłeś 33. miejsce. To jest dla Ciebie bardziej sukces czy porażka?
- Oczywiście, że mogło być lepiej. Cztery lata temu ukończyłem rywalizację w Pucharze Świata na 18. miejscu, co było absolutnym zaskoczeniem, ponieważ nic na to nie wskazywało, że po Igrzyskach zacznę lepiej jechać. Sanki zaczęły szybciej jechać, a ja z nimi i tak zająłem 18. miejsce. Można też powiedzieć, że od tego 18. miejsca miałem tendencję spadkową, ale tylko i wyłącznie dlatego, że większe kraje zbroją się technologicznie do Igrzysk. A później przychodzi taki rok olimpijski, gdzie pojawiają się juniorzy ze światowych potęg i potem jest ciężko zakwalifikować się do czołówki.
- Podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich zająłeś 23. miejsce indywidualnie. Spodziewałeś się lepszego wyniku, czy już po pierwszym biegu, po którym byłeś 28. już wiedziałeś, że ciężko będzie rywalizować z najlepszymi?
- Oczywiście, że chciałem zająć lepsze miejsce, ale patrząc teraz przez pryzmat poziomu sportowego, te zawody podczas ZIO w Soczi były o wiele lepsze, niż te w Vancouver. Na torze w Soczi moje ślizgi były o wiele lepsze niż cztery lata temu.
- To w porównaniu pomiędzy Soczi a Vancouver – dla Ciebie lepsze były rosyjskie Igrzyska?
- Na pewno tak, ponieważ w Soczi zadebiutowała drużyna i na szczęście udało nam się zdobyć to 8. miejsce, bo było nam potrzebne, jak słońce każdemu człowiekowi na ziemi. Dzięki tej sztafecie i dobrych zawodach w jedynkach, te Igrzyska uważam za zdecydowanie lepsze.
- Odnośnie sztafety – Wasze 8. miejsce było wielkim sukcesem, ponieważ nikt się nie spodziewał tak dobrego rezultatu. I też zapytam o Twoje odczucia dotyczące sztafety, ponieważ ta konkurencja debiutowała na Igrzyskach. Jak do niej podchodziliście?
- Podchodziliśmy do niej z ogromną nadzieję, ponieważ naszym upragnionym miejscem było właśnie to 8., aby każdy z nas mógł zdobyć stypendium sportowe, które gwarantowało spokojny okres przygotowawczy do następnych Igrzysk. Wydaje mi się, że nie tyle, co pryzmat pieniężny, co uzyskanie możliwości dalszego trenowania, wzięły tutaj górę i tam na górze ktoś nam pomógł.
- Z czego jesteś najbardziej zadowolony, a z czego rozgoryczony w kontekście minionego sezonu?
- W sumie jestem zadowolony z całego sezonu, ponieważ udało mi się zdobyć najlepszy wynik w życiu. A z czego jestem rozgoryczony? Najbardziej z tych malutkich błędów w trzecim ślizgu podczas startu w Soczi. Może by mi to za wiele nie pomogło, ale w tym, że byłbym z siebie w 100 procentach zadowolony, a tak jestem w 90.
- Jakie są Twoje plany na przyszły sezon? Myślisz już o nim?
- Na pewno będę walczył o Puchary Świata i tutaj kluczowym wyznacznikiem dla nas będzie to, czy uda nam się kupić sprzęt od Niemca Davida Millera, bo taką mamy możliwość. Prowadziliśmy z nim dłuższą rozmowę i jeśli uda nam się zakupić ten sprzęt, będzie to taki silny bodziec do tego, by przygotować się optymalnie do następnego sezonu.
Maciej Kurowski: Myślę, że ślubowanie to jest taki specyficzny moment przed Igrzyskami, bo już wiesz na 100 procent, że jedziesz na nie. I wysłuchanie Mazurka Dąbrowskiego wśród oficjeli PKOl-u i innych osobistości, to bardzo wzruszające, ale również i mobilizujące uczucie.
- Zastanawiam się nad jednym faktem. Czy Ty wchodząc na tor saneczkarski, myślisz o tym, że reprezentujesz kraj, czy masz zgoła odmienne spojrzenie na to i bawisz się sportem, który sprawia przyjemność?
- Uważam, że o kraju się nie myśli. Jesteś skupionym na tym, aby zrobić swoją robotę najlepiej, jak potrafisz, aby być z siebie zadowolonym. Oczywiście ważne jest również, aby zrobić to tak, aby spodobało się to kibicom. Jak to się będzie podobało kibicom, to będzie równoznaczne z dobrym wynikiem i będzie się można cieszyć jeszcze bardziej.
- W zakończonym Pucharze Świata, Twój najlepszy wynik to miejsce 14. w Koenigssee. Czy myślisz, że w przyszłym sezonie uda Ci się trafić do pierwszej 10.? Czy jesteśmy jednak bardzo daleko za czołówką światową?
- Faktycznie jesteśmy daleko za światową czołówką, ale to wynika z tego, że jest bardzo duża konkurencja. Jeśli chodzi o jedynki mężczyzn to w tym roku było naprawdę bardzo ciężko zakwalifikować się do Pucharu Świata. Tylko i wyłącznie dlatego, że niektóre kraje, jak my, Czesi, Słowacy jesteśmy uzależnieni od tego, co nam sprzedadzą inne kraje. I tak miał dobry sezon Czech Ondrej Himmer, który kupił sanki od Szwajcara i później kupił również austriackie sanki, dzięki czemu poszedł bardzo do przodu. Jeśli chodzi o nas, strasznie dużo zależy od sprzętu. Bez dobrego daleko nie zajdziemy.
- W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w saneczkarstwie zająłeś 33. miejsce. To jest dla Ciebie bardziej sukces czy porażka?
- Oczywiście, że mogło być lepiej. Cztery lata temu ukończyłem rywalizację w Pucharze Świata na 18. miejscu, co było absolutnym zaskoczeniem, ponieważ nic na to nie wskazywało, że po Igrzyskach zacznę lepiej jechać. Sanki zaczęły szybciej jechać, a ja z nimi i tak zająłem 18. miejsce. Można też powiedzieć, że od tego 18. miejsca miałem tendencję spadkową, ale tylko i wyłącznie dlatego, że większe kraje zbroją się technologicznie do Igrzysk. A później przychodzi taki rok olimpijski, gdzie pojawiają się juniorzy ze światowych potęg i potem jest ciężko zakwalifikować się do czołówki.
- Podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich zająłeś 23. miejsce indywidualnie. Spodziewałeś się lepszego wyniku, czy już po pierwszym biegu, po którym byłeś 28. już wiedziałeś, że ciężko będzie rywalizować z najlepszymi?
- Oczywiście, że chciałem zająć lepsze miejsce, ale patrząc teraz przez pryzmat poziomu sportowego, te zawody podczas ZIO w Soczi były o wiele lepsze, niż te w Vancouver. Na torze w Soczi moje ślizgi były o wiele lepsze niż cztery lata temu.
- To w porównaniu pomiędzy Soczi a Vancouver – dla Ciebie lepsze były rosyjskie Igrzyska?
- Na pewno tak, ponieważ w Soczi zadebiutowała drużyna i na szczęście udało nam się zdobyć to 8. miejsce, bo było nam potrzebne, jak słońce każdemu człowiekowi na ziemi. Dzięki tej sztafecie i dobrych zawodach w jedynkach, te Igrzyska uważam za zdecydowanie lepsze.
- Odnośnie sztafety – Wasze 8. miejsce było wielkim sukcesem, ponieważ nikt się nie spodziewał tak dobrego rezultatu. I też zapytam o Twoje odczucia dotyczące sztafety, ponieważ ta konkurencja debiutowała na Igrzyskach. Jak do niej podchodziliście?
- Podchodziliśmy do niej z ogromną nadzieję, ponieważ naszym upragnionym miejscem było właśnie to 8., aby każdy z nas mógł zdobyć stypendium sportowe, które gwarantowało spokojny okres przygotowawczy do następnych Igrzysk. Wydaje mi się, że nie tyle, co pryzmat pieniężny, co uzyskanie możliwości dalszego trenowania, wzięły tutaj górę i tam na górze ktoś nam pomógł.
- Z czego jesteś najbardziej zadowolony, a z czego rozgoryczony w kontekście minionego sezonu?
- W sumie jestem zadowolony z całego sezonu, ponieważ udało mi się zdobyć najlepszy wynik w życiu. A z czego jestem rozgoryczony? Najbardziej z tych malutkich błędów w trzecim ślizgu podczas startu w Soczi. Może by mi to za wiele nie pomogło, ale w tym, że byłbym z siebie w 100 procentach zadowolony, a tak jestem w 90.
- Jakie są Twoje plany na przyszły sezon? Myślisz już o nim?
- Na pewno będę walczył o Puchary Świata i tutaj kluczowym wyznacznikiem dla nas będzie to, czy uda nam się kupić sprzęt od Niemca Davida Millera, bo taką mamy możliwość. Prowadziliśmy z nim dłuższą rozmowę i jeśli uda nam się zakupić ten sprzęt, będzie to taki silny bodziec do tego, by przygotować się optymalnie do następnego sezonu.
Polecane
Sporty inne