Maciej Bykowski nie mógłby dziś zagrać o punkty w Polonii

11.02.2010
Po dramatycznych wydarzeniach w greckim Diagorasie Rodos do Polski nadal nie dotarł certyfikat nowego napastnika Polonii. - Jestem w kontakcie z prawnikiem. Liczę na UEFA - mówi zawodnik.
Latem Bykowski uciekał z greckiej wyspy, gdyż siłą został zmuszony do przedłużenia kontraktu. - Zaraz po tym incydencie zrobiłem obdukcję, która wykazała ślady duszenia. O sprawie poinformowałem policję i czym prędzej, pakując część swoich rzeczy, przyleciałem do Polski - opowiada 33-latek. Ze względu na podpisany dokument, którego treści nikt mu nie raczył przetłumaczyć, nie grał przez ostatnie pół roku. W świetle prawa był związany bowiem z Diagorasem. - UEFA dała zgodę, abym zimą podpisał umowę z nowym klubem i zapowiedziała pomoc w odzyskaniu mojego certyfikatu. Procedury jednak trochę trwają, dlatego zależało mi, aby czym prędzej znaleźć sobie pracodawcę - tłumaczy.

Faktem jest, że przez działaczy z Rodos nawet dziś nie mógłby wystąpić w meczu o stawkę. - Niemniej jeden incydent nie przekreśla pięciu udanych lat, które tam spędziłem. Mój syn urodził się w Atenach.  Grecja jest moją drugą ojczyzną - zapewnia były gracz Panathinaikosu Ateny. Bykowski w barwach "Zielonych Koniczynek" rozegrał sześć meczów i strzelił cztery bramki! - To był inny piłkarski świat. Grałem z 30 świetnymi piłkarzami, reprezentantami swoich krajów. Nie zostałem dłużej, bo nastąpiła zmiana trenera. Nowy już mnie nie widział w składzie. Uczciwie mnie o tym jednak poinformował - zaznacza Maciej.

Przez ostatnie pół roku trenował on gościnnie z drużyną Startu Otwock, pod okiem Dariusza Dźwigały. Wiosną zamierza się przypomnieć kibicom w ekstraklasie. Czy myśli jeszcze o wyjeździe za granicę? - Szczerze, to tak. Jeśli raz się tego zasmakowało i porównało realia... Jeśli młody zawodni mnie zapyta, to też zasugeruję mu, by wyjechał - dodaje.

Bykowski na boiskach ekstraklasy zaliczył 204 występy, w których strzelił 37 goli. Był mistrzem Polski z Polonią Warszawa. Z tym klubem zdobył też Puchar Polski, Puchar Ligi i Superpuchar.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również