Łzy "Króla Jacka Trzeciego": To nie było męskie, ale nie wytrzymałem
15.08.2010
Trzeciak w Polonii grał przez sześć lat. Decyzję o zawieszeniu butów na kołkach podjął tego lata, choć nie przyszła mu ona łatwo. Jak mówił, czuł się na siłach, by jeszcze grać. Tego domagali się również kibice, ale sztab szkoleniowy i włodarze Polonii przekonywali, by wspomógł trenera Jurija Szatałowa jako jego asystent. Tymczasem pojawiły się oferty z innych klubów...
Ostatecznie Trzeciak przyjął plany, które miał wobec niego klub. - Nie zagram w Polonii, więc nie zagram nigdzie indziej - mówił łamiącym się głosem podczas krótkiej ceremonii przed spotkaniem z Lechią. - Po tych słowach "padłem". To nie było męskie, ale nie wytrzymałem - wyjaśniał później. - Kiedyś podjąłem decyzję, że tutaj w Bytomiu zakończę karierę i tak się musiało stać - dodał.
Od kibiców Trzeciak otrzymał prezent. - Łańcuszek z herbem Polonii. Jest piękny. I coś jeszcze, ale to prezent... niesportowy. Chyba sok pomarańczowy - śmiał się już po meczu. A jeszcze w trakcie spotkania czekała na niego kolejna niespodzianka. Fani zaprezentowali specjalną oprawę, poświęconą właśnie jego osobie. Na linach zaczepionych o zadaszenie stadionu wciągnęli ogromnych rozmiarów materiał z podobizną swojego ulubieńca, obróconego tyłem i ubranego w koszulkę z numerem 6. Niżej rozciągnęli napis: "Król Jacek Trzeci". - Byłem w szoku - przyznał bohater wieczoru.
- Zastanawiam się, czym sobie zasłużyłem na taką sympatię kibiców. Wielkim piłkarzem przecież nie byłem. To dla mnie znak, że to, co robiłem, robiłem dobrze. W końcu straciłem trochę zdrowia w Polonii. I to dosłownie, włącznie ze stratą zębów - kiwał głową nowy członek sztabu szkoleniowego. - Tylko proszę, nie piszcie, że jestem po drugiej strony barykady. Mam po prostu inne zadania - zwrócił się do dziennikarzy.
W planach jest jeszcze jedna uroczystość z Trzeciakiem w roli głównej. Na przełomie września i października ma zostać rozegrany mecz Polonia kontra przyjaciele piłkarza. - Broniłem się przed tym pomysłem, ale prezes Damian Bartyla strasznie nalegał. Mam do tego człowieka słabość - uśmiechnął się 39-letni pomocnik.
Ostatecznie Trzeciak przyjął plany, które miał wobec niego klub. - Nie zagram w Polonii, więc nie zagram nigdzie indziej - mówił łamiącym się głosem podczas krótkiej ceremonii przed spotkaniem z Lechią. - Po tych słowach "padłem". To nie było męskie, ale nie wytrzymałem - wyjaśniał później. - Kiedyś podjąłem decyzję, że tutaj w Bytomiu zakończę karierę i tak się musiało stać - dodał.
Od kibiców Trzeciak otrzymał prezent. - Łańcuszek z herbem Polonii. Jest piękny. I coś jeszcze, ale to prezent... niesportowy. Chyba sok pomarańczowy - śmiał się już po meczu. A jeszcze w trakcie spotkania czekała na niego kolejna niespodzianka. Fani zaprezentowali specjalną oprawę, poświęconą właśnie jego osobie. Na linach zaczepionych o zadaszenie stadionu wciągnęli ogromnych rozmiarów materiał z podobizną swojego ulubieńca, obróconego tyłem i ubranego w koszulkę z numerem 6. Niżej rozciągnęli napis: "Król Jacek Trzeci". - Byłem w szoku - przyznał bohater wieczoru.
- Zastanawiam się, czym sobie zasłużyłem na taką sympatię kibiców. Wielkim piłkarzem przecież nie byłem. To dla mnie znak, że to, co robiłem, robiłem dobrze. W końcu straciłem trochę zdrowia w Polonii. I to dosłownie, włącznie ze stratą zębów - kiwał głową nowy członek sztabu szkoleniowego. - Tylko proszę, nie piszcie, że jestem po drugiej strony barykady. Mam po prostu inne zadania - zwrócił się do dziennikarzy.
W planach jest jeszcze jedna uroczystość z Trzeciakiem w roli głównej. Na przełomie września i października ma zostać rozegrany mecz Polonia kontra przyjaciele piłkarza. - Broniłem się przed tym pomysłem, ale prezes Damian Bartyla strasznie nalegał. Mam do tego człowieka słabość - uśmiechnął się 39-letni pomocnik.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów