Łukasz Surma: Deklarację to można złożyć na formularzu PIT
11.07.2013
Dla wielu transfer tak doświadczonego zawodnika nie ma sensu. Co na to czwarty zawodnik w historii jeśli chodzi o największą liczbę występów w ekstraklasie? - Dla młodego zawodnika, dopiero wkraczającego w poważną piłkę, nie ma nic piękniejszego niż usiąść w szatni obok piłkarza, który w ekstraklasie spędził kilkanaście sezonów. I nie ma nic ważniejszego niż inspiracja, jaka z tego płynie. Wiem, o czym mówię, bo każdy z nas był kiedyś takim młodym graczem. Ten starszy, doświadczony kolega nie musi nawet regularnie grać. Ale sama jego obecność odgrywa bardzo ważną rolę - podkreśla były pomocnik Lechii Gdańsk.
- Ciekawe, że czasem ci sami ludzie, którzy protestują przeciwko zatrudnianiu starszych zawodników, wymagają jednocześnie od nich, żeby "ciągnęli" zespół. Po takim sezonie, jaki zdarzył się ostatnio przy Cichej, ciężar gry musi wziąć na siebie kilku piłkarzy, na pewno nie jeden. Na szczęście w Ruchu mamy chłopaków, którzy są w stanie podołać zadaniu - twierdzi Surma.
36-latek nie usłyszał jednak na wstępie od trenera Jacka Zielińskiego, że to on ma być liderem drużyny. - Nic z tych rzeczy. Muszę najpierw udanie wejść do zespołu. To sytuacje boiskowe kreują liderów, nie ma nic na zawołanie. Nie jest tak, że przychodzę i na dzień dobry oznajmiam: ja tu teraz będę dzielił i rządził. Oczywiście chciałbym być sercem tej drużyny, ale unikam składania takich deklaracji. Bo deklarację to można złożyć na formularzu PIT w Urzędzie Skarbowym. W piłce to trochę bardziej skomplikowane. Tu cały czas trzeba mieć się na baczności i z tygodnia na tydzień pilnie dbać o właściwą formę...
- Ciekawe, że czasem ci sami ludzie, którzy protestują przeciwko zatrudnianiu starszych zawodników, wymagają jednocześnie od nich, żeby "ciągnęli" zespół. Po takim sezonie, jaki zdarzył się ostatnio przy Cichej, ciężar gry musi wziąć na siebie kilku piłkarzy, na pewno nie jeden. Na szczęście w Ruchu mamy chłopaków, którzy są w stanie podołać zadaniu - twierdzi Surma.
36-latek nie usłyszał jednak na wstępie od trenera Jacka Zielińskiego, że to on ma być liderem drużyny. - Nic z tych rzeczy. Muszę najpierw udanie wejść do zespołu. To sytuacje boiskowe kreują liderów, nie ma nic na zawołanie. Nie jest tak, że przychodzę i na dzień dobry oznajmiam: ja tu teraz będę dzielił i rządził. Oczywiście chciałbym być sercem tej drużyny, ale unikam składania takich deklaracji. Bo deklarację to można złożyć na formularzu PIT w Urzędzie Skarbowym. W piłce to trochę bardziej skomplikowane. Tu cały czas trzeba mieć się na baczności i z tygodnia na tydzień pilnie dbać o właściwą formę...
Polecane
Ekstraklasa