Łukasz Krzycki chciał wrócić już dwa razy... ale wciąż przeszkadza kontuzja
08.05.2012
- Och, sam bardzo ubolewam nad tym, co dzieje się obecnie z moim zdrowiem. Naprawdę, powrót do gry trwa znacznie dłużej, niż zakładałem sobie na początku. Ale czuję, że jest już bliżej, niż dalej - mówi Krzycki.
Mimo niewyleczonego w pełni urazu, ambicja wzięła górę nad rozsądkiem w przypadku obrońcy Piasta. Ten już dwukrotnie chciał wrócić do gry, z urazem łydki. Dwie próby niestety zakończyły się fiaskiem. - Próbowałem szybciej wrócić do treningów z chłopakami. Bardzo mi na tym zależy. Ale, ilekroć wracałem, tyle razy boisko treningowe opuszczałem przed czasem, skarżąc się na ból. To jednak mnie nie zniechęca - zapowiada piłkarz.
- Chcę jeszcze w tym tygodniu wznowić treningi. Najlepiej w czwartek, dzień po meczu. Myślę, że wtedy noga będzie na tyle wyleczona, że przebrnę przez sesję treningową od początku do końca! - dodaje rozochocony.
Ostatnimi czasy Łukasz Krzycki miał okazję oglądać swoich kolegów z wysokości trybun. Czy gra przypadła "Krzykiemu" do gustu? - Zdecydowanie tak! Podobała mi się gra kolegów w meczu z Flotą. Naprawdę, patrząc na nich, miałem sporą frajdę. Mimo wielu braków kadrowych, chłopaki dali radę - opowiada Krzycki.
Jakiej rady udzieliłby więc swoim kolegom z drużyny? - Rada może być jedna: utrzymać taki poziom gry, jak w piątek. Bo, podkreślam, był to niezły mecz.
Zamiast Floty, gliwiczanie zmierzą się z Dolcanem Ząbki. Jakim zespołem, w oczach Łukasza Krzyckiego, jest jutrzejszy rywal? - Ewidentnie groźnym i nieprzewidywalnym. Na pewno dobrze czują się w bojach z przeciwnikami z czołówki. To zresztą pokazali w ostatnich meczach. Mecz nie będzie łatwy, tego jestem pewien - zaznacza defensor.
Piast ma jednak to do siebie, że lubi szybko strzelić gola i dążyć do całkowitej dominacji na boisku. Czy więc jutrzejsza batalia może być "do jednej bramki"? - Oj, życzyłbym sobie, żeby był to mecz do jednej bramki, choć nie wydaje mi się to zbyt możliwe. Dolcan jest ekipą solidną której łatwo się raczej nie pokonuje.
Jutro też dojdzie do spotkania dawnych, dobrych kumpli z boiska. Do Gliwic przyjedzie Daniel Chylaszek, który przez cztery lata przywdziewał niebiesko-czerwone barwy. - Na pewno z Danielem się spotkam przed meczem i pogadamy sobie po przyjacielsku. Specjalnie będę dużo wcześniej przed meczem, żeby zamienić z "Chylem" kilka słów. Może nawet "machniemy" jakąś kawkę? Chociaż, nie wiem czy Daniel pije kawę przed meczem - zastanawia się Łukasz.
Mimo niewyleczonego w pełni urazu, ambicja wzięła górę nad rozsądkiem w przypadku obrońcy Piasta. Ten już dwukrotnie chciał wrócić do gry, z urazem łydki. Dwie próby niestety zakończyły się fiaskiem. - Próbowałem szybciej wrócić do treningów z chłopakami. Bardzo mi na tym zależy. Ale, ilekroć wracałem, tyle razy boisko treningowe opuszczałem przed czasem, skarżąc się na ból. To jednak mnie nie zniechęca - zapowiada piłkarz.
- Chcę jeszcze w tym tygodniu wznowić treningi. Najlepiej w czwartek, dzień po meczu. Myślę, że wtedy noga będzie na tyle wyleczona, że przebrnę przez sesję treningową od początku do końca! - dodaje rozochocony. Ostatnimi czasy Łukasz Krzycki miał okazję oglądać swoich kolegów z wysokości trybun. Czy gra przypadła "Krzykiemu" do gustu? - Zdecydowanie tak! Podobała mi się gra kolegów w meczu z Flotą. Naprawdę, patrząc na nich, miałem sporą frajdę. Mimo wielu braków kadrowych, chłopaki dali radę - opowiada Krzycki.
Jakiej rady udzieliłby więc swoim kolegom z drużyny? - Rada może być jedna: utrzymać taki poziom gry, jak w piątek. Bo, podkreślam, był to niezły mecz.
Zamiast Floty, gliwiczanie zmierzą się z Dolcanem Ząbki. Jakim zespołem, w oczach Łukasza Krzyckiego, jest jutrzejszy rywal? - Ewidentnie groźnym i nieprzewidywalnym. Na pewno dobrze czują się w bojach z przeciwnikami z czołówki. To zresztą pokazali w ostatnich meczach. Mecz nie będzie łatwy, tego jestem pewien - zaznacza defensor.
Piast ma jednak to do siebie, że lubi szybko strzelić gola i dążyć do całkowitej dominacji na boisku. Czy więc jutrzejsza batalia może być "do jednej bramki"? - Oj, życzyłbym sobie, żeby był to mecz do jednej bramki, choć nie wydaje mi się to zbyt możliwe. Dolcan jest ekipą solidną której łatwo się raczej nie pokonuje.
Jutro też dojdzie do spotkania dawnych, dobrych kumpli z boiska. Do Gliwic przyjedzie Daniel Chylaszek, który przez cztery lata przywdziewał niebiesko-czerwone barwy. - Na pewno z Danielem się spotkam przed meczem i pogadamy sobie po przyjacielsku. Specjalnie będę dużo wcześniej przed meczem, żeby zamienić z "Chylem" kilka słów. Może nawet "machniemy" jakąś kawkę? Chociaż, nie wiem czy Daniel pije kawę przed meczem - zastanawia się Łukasz.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów