Łukasz Kruczek: Wszyscy muszą się do tego przyzwyczaić

11.07.2012
Polscy skoczkowie przygotowują się do kolejnej zimy. W ramach treningów będą startować w letnich konkursach. Jak często będą pojawiać na skoczni? Zapytaliśmy też o nowe kombinezony.
20 lipca odbędzie się pierwszy konkurs tegorocznej Letniej Grand Prix. Skoczkowie przyjadą do Wisły. Tam zobaczymy wielu polskich skoczków. A jak będzie w innych zawodach? Słyszymy, że niektórzy będą odpuszczać rywalizację.

Łukasz Kruczek: - Jedno jest pewne, wszędzie będą startować reprezentanci Polski. Będziemy jednak zmieniać składy. Doświadczenia swoje i innych pokazują, że trzy lata mocnego lata sprawia, że zima jest słabsza. Teraz chcemy to zmienić. U zawodników, którzy mają sporo punktów z zimy, zmieniliśmy plan startów.

Punkty są potrzebne, by mieć odpowiednią kwotę startową. Kibice nie muszą się obawiać, że nasi skoczkowi na tym stracą?

- Wszystko wynika z matematyki. Ci skoczkowie, jak choćby Kamil Stoch, którzy mają dużo punktów z zimy, nie muszą tak często startować latem. Dla tych skoczków letni czas przeznaczymy na co innego: na odpowiedni trening. Będzie on inny od zajęć tych, którzy będą częściej startować.

W światowych skokach trwa niemałe zamieszanie z kombinezonami, które są teraz bardzo obcisłe. Na razie wszystko jest w fazie testów, ale konkursy Pucharu Kontynentalnego pokazały, że skoczkowie i trenerzy sobie nie radzą. W każdych zawodach dyskwalifikowano kilkunastu zawodników.

- Wszystko jest kwestią przyzwyczajenia się, wykrystalizowania się pewnych rzeczy. Wszyscy musimy się do tych zmian przyzwyczaić. Obowiązuje zasada "zero tolerancji", czyli kombinezon musi przylegać do ciała. Jeżeli tworzą się fałdy, to znaczy, że jest po prostu za duży. Teraz wszystko jest przejrzyste i nie można kombinować.

Doszły nas słuchy, że nowe kombinezony, po kilku skokach nie nadawały się już do użytku. Czy to prawda?

- Może nie po sześciu, ale jest w tym prawda. Problemem było to, że nie było odpowiedniego materiału i puszczały szwy. Teraz już mamy elastyczny materiał, skaczemy w tych kombinezonach od zeszłego czwartku i wygląda to znacznie lepiej.

Nowe kombinezony sprawiają, że nie ma już tak dobrego noszenia. W związku z tym, zawodnicy skaczą z wyższych belek, a co za tym idzie, zwiększa się prędkość na progu. Czy skoki będą mniej bezpieczne?

- Nie. Aktualnie zawodnicy osiągają prędkości takie, jak pięć lat temu. Teraz są wyższe, ale nie ma mowy o tym, że skoki stały się mniej bezpieczne. Uważam, że prędkości będą spadać, gdy zawodnicy przyzwyczają się do nowej sytuacji.

Czy do kolejnego sezonu przygotowujecie się inaczej? Wprowadziliście jakieś nowe metody treningu?
- Zawsze coś się zmienia. Wprowadza się coś nowego, albo wraca do czegoś, co stosowało się kiedyś. W przypadku kilku zawodników okres przygotowawczy zaczął się później. Gdyby porównać rok 2012 z rokiem 2010, to miesiąc później niektórzy zaczęli przygotowania. Poza tym planujemy taki sezon urlopowy, gdzie skoczkowie będą mieli wolne i realizowali plany treningowe we własnym zakresie.

Przed nami konkursy Letniej Grand Prix w Wiśle. U siebie trzeba się pokazać. Czy nasi skoczkowie będą godnymi przeciwnikami dla innych?

- Oczywiście, że będą to ważne zawody, ale my sobie możemy tylko planować. Tak na prawdę, wszystko będzie zależało od tego, co będą skakać inni. Na razie mówienie o wynikach jest błądzeniem. Wszystko okaże się w momencie, jak skoczkowie się zobaczą i będziemy widzieć, kto jest w jakiej formie. Niemniej uważam, że stać nas na dobre lokaty, indywidualnie i drużynowo.


Notował Michał Knura
autor: Michał Knura

Przeczytaj również