Łukasz Janoszka: Najgorszą rzeczą, jaką możemy zrobić, to się załamać

26.08.2012
"Niebiescy" znów się skompromitowali. Spotkanie w Łodzi, nie licząc Pucharu Polski, było czwartym z rzędu meczem, w którym podopieczni Tomasza Fornalika nie zdobyli choćby jednej bramki!
- Początek spotkania był obiecujący. Wypracowaliśmy trzy sytuacje, po których mogły paść bramki. Zabrakło nam szczęścia i niestety piłka nie wpadła do siatki. Gdybyśmy strzelili bramkę mecz zupełnie inaczej by się potoczył. Niestety im dłużej trwało to spotkanie, tym Widzew częściej dochodził do głosu - mówi pomocnik chorzowian, który zawiódł, podobnie jak cała drużyna, w kolejnym spotkaniu.

Pierwszą bramkę Widzew zdobył z rzutu karnego, tuż przed końcem pierwszej połowy. - Moim zdaniem karny był dyskusyjny. To praktycznie jedyna sytuacja, kiedy Widzew próbował zagrozić naszej bramce z akcji - uważa Łukasz Janoszka.

- Najgorszą rzeczą, jaką możemy teraz zrobić, to załamać się. Musimy szybko wpaść we właściwy rytm gry i strzelić bramkę. To będzie z pewnością pozytywny impuls, który doda na motywacji i sprawi, że z mecz na mecz będziemy się prezentować coraz lepiej - kończy młody "Ecik".
źródło: SportSlaski.pl/Ruch Chorzów

Przeczytaj również