Łukasz Janoszka: Jeszcze brakuje mi do taty
Ruch jest niepokonany już od pięciu kolejnych spotkań i wiosną chorzowianie zdobywają punkty jak natchnieni. To mocno winduje ich w tabeli Ekstraklasy. - Byłoby niepoważne, gdybyśmy - mając tylko trzy punkty straty do liderów - nie mówili, że walczymy o mistrzostwo Polski. Szczerze mówiąc, to ostatnie wyniki dodały nam też pewności siebie. One nas też nakręcają, wyznaczają kierunek i cel, do którego zmierzamy - zwierza się Łukasz Janoszka.
Piłkarz jest również usatysfakcjonowany z formy, jaką prezentuje drużyna… ale nie ze swojej. Napastnik uważa bowiem, że brakuje mu jednej, podstawowej rzeczy. - Nie jestem do końca zadowolony, bo nie strzelam bramek. Trochę mi ich brakuje, bo one rzutują na moją samoocenę. Gdybym skuteczność dołączył do ogólnej postawy, wtedy mógłbym powiedzieć, że to jest to.
Kwestia strzelonych bramek, z których rozlicza się napastnika, od razu kojarzy temat z ojcem Łukasza, Marianem. - Tata strzelał bramki jak na zawołanie, mnie tego brakuje. Nie lubię jednak takich porównań. Tata jest bowiem moim największym kibicem i zawsze mi doradza. Mam nadzieję, że wkrótce celownik ustawię jak należy. Na razie cieszę się z postępów syna. Oliwier ma rok i cztery miesiące i już tak kopie piłkę, że aż miło patrzeć!