"Łudzińskiego i Smektałę dzieli przepaść. Na korzyść tego drugiego"

20.07.2009
Wszystko wskazuje na to, że na niespełna dwa tygodnie przed startem ligi Piast Gliwice zamknął już swoją kadrę. - Zaufaliśmy pewnej grupie i jej się trzymamy - zapewnia trener Dariusz Fornalak.
Spośród piłkarzy zakupionych tego lata przez gliwiczan tylko Sławomir Szary ma od dłuższego czasu niezmiennie dobrą markę. Ostatnio nie sposób było przypisać ją Przemysławowi Łudzińskiemu. Z kolei Artur Lenartowski, Roman Maciejak i Rafał Kwapisz wielkiego uznania w kraju zdobyć jeszcze nigdy nie mogli, skoro do tej pory grywali na niższych szczeblach.

Warto więc zastanowić się, jaki pożytek przyniosą klubowi z Okrzei przedsezonowe ruchy? - Trochę czasu upłynie zanim ujrzymy Przemka w optymalnej formie. Gołym okiem widać, że nie trenował ostatnio z pierwszym zespołem Śląska Wrocław. Przykładowo, od Jakuba Smektały dzieli go w tym momencie przepaść - przyznaje trener Dariusz Fornalak. A najlepszym potwierdzeniem jego słów jest występ Łudzińskiego w sobotnim sparingu z SFC Opava.

Z nieco lepszej strony pokazali się Lenartowski i Maciejak. Ten drugi strzelił zresztą bramkę. - W ich przypadku widać, jak duży jest przeskok między II ligą i ekstraklasą. Muszą zdecydowanie przyspieszyć swoją grę i zdać sobie sprawę, że tutaj każda strata piłki może skończyć się utratą gola. Ale czas działa na ich korzyść - podkreśla Fornalak. Ostatni z wcześniej wymienionych graczy - Kwapisz - szansę do wykazania się otrzyma w środę, w konfrontacji z MFK Karvina.

Wszystko wskazuje na to, że kolejnych wzmocnień już nie będzie. - Wiadomo, że zawsze może wyskoczyć coś niespodziewanego, ale na dziś nie szukamy kolejnych zawodników. Zaufaliśmy pewnej grupie i jej zamierzamy się trzymać - zapewnia szkoleniowiec Piasta.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również