ŁKS - Polonia B. 2-0. Dwa rzuty karne załatwiły sprawę

30.05.2009
Dwie "jedenastki" pozwoliły ŁKS-owi odnieść zwycięstwo nad Polonią. Wielkim pechowcem spotkania okazał się Jakub Dziółka, obrońca bytomian.
W Łodzi prawdziwe emocje rozpoczęły się dopiero po blisko godzinie gry. Wtedy to szarżującego w polu karnym Drumlaka nieprzepisowo powstrzymał Dziółka. Sędzia nie miał wątpliwości i odgwizdał przewinienie. "Jedenastkę” na bramkę zamienił Kaszczelan, choć Pesković był bliski złapania piłki. Chwilę później dwójkowa akcja Radzewicza z Zielińskim powinna zakończyć się wyrównaniem, ale ten drugi nie trafił do siatki z najbliższej odległości.

Napastnik Polonii nie wykorzystał także kolejnej okazji, kiedy to uprzedził go Wyparło. To szybko się zemściło. Niespełna kwadrans po pierwszym rzucie karnym prowadzący to spotkanie Wasilewski ponownie wskazał na "wapno”. Tym razem na murawę padł Gevorgyan, faulującym był... Dziółka, a egzekutorem Sierant.

Na zmniejszenie strat szanse mieli jeszcze Gikiewicz, Sokolenko i dwukrotnie Zieliński. Górą był jednak bramkarz ŁKS-u, albo przy strzałach gości brakowało precyzji. Wynik nie uległ już zmianie i bytomianie ostatecznie zajęli 8. miejsce w tabeli.

Konferencja prasowa

[b]Jurij Szatałow [/b](trener Polonii): To był pojedynek bez wielkich emocji i bez sytuacji podbramkowych. Dwa błędy moich defensorów, dwa karne i po meczu. Możemy być jednak zadowoleni z minionego sezonu, bo zrealizowaliśmy cel, jakim było utrzymanie.

[b]Grzegorz Wesołowski [/b](trener ŁKS-u): Od kilku kolejek szukaliśmy jednego punktu, który zapewniłby nam ligowy byt. W pierwszej połowie w naszej grze było dużo bałaganu. Byliśmy rozrzuceni po boisku i ciężko było skonstruować dobrą akcję. Po przerwie zaczęło już się coś zazębiać.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również