ŁKS Łódź - Piast 2-2. Bartosz Iwan ponownie bohaterem Gliwic
13.08.2010
Za pierwszą połowę zawodnikom Marcina Brosza należy się nagana. Pozwolili rywalom na bardzo wiele. Jakub Kosecki i Marcin Mięciel, dwaj zawodnicy pozyskani z Legii Warszawa, co chwilę niepokoili Jakuba Szmatułę, który zastąpił między słupkami kontuzjowanego Krzysztofa Kozika. Rezerwowy bramkarz nie miał wesołej miny. Powód? Nazywał się Mięciel.
Doświadczony napastnik najpierw wykorzystał rzut karny podyktowany za faul Jana Buryana na Mariuszu Mowliku. Nie trzeba było długo czekać na zmiany w zespole Piasta. Marcin Brosz kilka minut po stracie pierwszej bramki ściągnął z boiska 20-letniego Bartosza Sopela, a wprowadził na murawę Michała Chałbińskiego. Nie trzeba długo było czekać na gola. Sęk w tym, że znów cieszył się Mięciel. Tylko za sprawą Szmatuły "Miętowy" nie skompletował hat tricka przed przerwą.
Gorąco musiało być w przerwie w szatni zespołu z Gliwic, bo na drugą odsłonę jego zawodnicy wyszli z zupełnie innym nastawieniem. A co najważniejsze z Bartoszem Iwanem w składzie. Pomocnik ten wpierw wykorzystał rzut karny, podyktowany za zagranie piłki ręką przez Marcina Adamskiego.
Kontaktowy gol natchnął graczy Piasta. Zepchnęli rywali do obrony. Momentami głębokiej. Próbowali wyrównać różnymi sposobami. Seriami wykonywali na przykład rzuty rożne. Wreszcie Iwan strzałem głową dopiął celu. Dzięki temu gliwiczanie wywalczyli cenny remis w Łodzi.
Dodać należy, że cichym bohaterem był Szmatuła, który kilka minut przed doprowadzeniem do stanu 2-2, obronił bardzo groźny strzał Damiana Seweryna, byłego zawodnika Piasta.
Doświadczony napastnik najpierw wykorzystał rzut karny podyktowany za faul Jana Buryana na Mariuszu Mowliku. Nie trzeba było długo czekać na zmiany w zespole Piasta. Marcin Brosz kilka minut po stracie pierwszej bramki ściągnął z boiska 20-letniego Bartosza Sopela, a wprowadził na murawę Michała Chałbińskiego. Nie trzeba długo było czekać na gola. Sęk w tym, że znów cieszył się Mięciel. Tylko za sprawą Szmatuły "Miętowy" nie skompletował hat tricka przed przerwą.
Gorąco musiało być w przerwie w szatni zespołu z Gliwic, bo na drugą odsłonę jego zawodnicy wyszli z zupełnie innym nastawieniem. A co najważniejsze z Bartoszem Iwanem w składzie. Pomocnik ten wpierw wykorzystał rzut karny, podyktowany za zagranie piłki ręką przez Marcina Adamskiego.
Kontaktowy gol natchnął graczy Piasta. Zepchnęli rywali do obrony. Momentami głębokiej. Próbowali wyrównać różnymi sposobami. Seriami wykonywali na przykład rzuty rożne. Wreszcie Iwan strzałem głową dopiął celu. Dzięki temu gliwiczanie wywalczyli cenny remis w Łodzi.
Dodać należy, że cichym bohaterem był Szmatuła, który kilka minut przed doprowadzeniem do stanu 2-2, obronił bardzo groźny strzał Damiana Seweryna, byłego zawodnika Piasta.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów