Letnia chorzowska rewolucja zaczyna przynosić efekty
25.10.2013
Wzmocnienia
Niekwestionowanym wzmocnieniem "Niebieskich" należy uznać powracającego po latach na Górny Śląsk Łukasza Surmę. 36-letni pomocnik po przyjściu Jana Kociana stał się prawdziwym liderem środka pola. Wychowankowi krakowskiej Wisły pomaga w tym Bartłomiej Babiarz, który po udanym sezonie na wypożyczeniu w GKS-ie Tychy w końcu został w Chorzowie doceniony.
Po tym jak odeszli Żeljko Djokic i Igor Lewczuk trzeba było zająć się poszukiwaniem zastępców. Chorzowianie
zdecydowali się postawić na Artura Gieragę i Daniela Dziwniela. "Gieri" szybko zaskarbił sobie zaufanie Jacka Zielińskiego i został etatowym prawym obrońcą. Niestety, na jednym z treningów doznał poważnej kontuzji kolana, którą leczy aż do dziś. Zupełnie inaczej miały się sprawy z Dziwnielem. Reprezentant polskiej młodzieżówki po dwóch nieudanych meczach został odsunięty od pierwszej jedenastki. Odżył dopiero, gdy do klubu przyszedł Jan Kocian stając się solidnym w defensywie i przebojowym w ofensywie bocznym obrońcą.
Uzupełnienia
Michał Helik to jeden z ostatnich pomysłów Jacka Zielińskiego w Chorzowie. Młody obrońca zadebiutował w feralnym spotkaniu z Jagiellonią i gdyby można bylo powiedzieć, że ktoś z defensywy wówczas się wyróżnił to byłby to właśnie Helik. U trenera Jana Kociana 18-latek również dostaje szansę, ale wydaje się, że potrzeba czasu, by można było nazwać go poważnym wzmocnieniem pierwszej jedenastki.
Przy Cichej koniecznie przed sezonem chciano sprowadzić golkipera, który stanowiłby konkurencję dla Krzysztofa Kamińskiego. Postawiono na Michala Buchalika z Lechii Gdańsk. Buchalik szybko znalazł uznanie w oczach nowego szkoleniowca i stał się numerem jeden między słupkami "Niebieskich". Wydawałoby się, że nie ma się do czego przyczepić, ale nadal działacze mogą zastanawiać się dlaczego przed sezonem pozbyto się Michala Peskovica, który nie był może bramkarzem wybitnym, ale na pewno nie popełniającym wielu błędów.
Nietrafieni
Bartosz Brodziński z Arki Gdynia przychodząc do Ruchu posiadał opinię solidnego obrońcy. Miał rywalizować o miejsce w składzie z Piotrem Stawarczykiem i Markiem Szyndrowskim. Tymczasem "Broda" chyba na stałe ugrzązł w III ligowych rezerwach i ciężko mu będzie przebić się do pierwszego zespołu.
Kolejnymi średnio udanymi transferami były te Adriana Mrowca i Jakuba Kowalskiego. Pierwszy tułał się po niższych ligach w Niemczech, grajac bardzo niewiele. Chociaż kiedy z konieczności wystąpił w derbach z Górnikiem Zabrze spisal się bez zarzutu, to dostaje zbyt mało szans, by udowodnić co potrafi. Co do Kowalskiego bardzo ciężko się wypowiedzieć, bo przebywał w tym sezonie na boisku bardzo rzadko grając raczej "ogony". U trenera Jana Kociana do łask wrócił Jakub Smektała, więc "Kowal" póki co na minuty raczej nie ma co liczyć.
Niekwestionowanym wzmocnieniem "Niebieskich" należy uznać powracającego po latach na Górny Śląsk Łukasza Surmę. 36-letni pomocnik po przyjściu Jana Kociana stał się prawdziwym liderem środka pola. Wychowankowi krakowskiej Wisły pomaga w tym Bartłomiej Babiarz, który po udanym sezonie na wypożyczeniu w GKS-ie Tychy w końcu został w Chorzowie doceniony.
Po tym jak odeszli Żeljko Djokic i Igor Lewczuk trzeba było zająć się poszukiwaniem zastępców. Chorzowianie
zdecydowali się postawić na Artura Gieragę i Daniela Dziwniela. "Gieri" szybko zaskarbił sobie zaufanie Jacka Zielińskiego i został etatowym prawym obrońcą. Niestety, na jednym z treningów doznał poważnej kontuzji kolana, którą leczy aż do dziś. Zupełnie inaczej miały się sprawy z Dziwnielem. Reprezentant polskiej młodzieżówki po dwóch nieudanych meczach został odsunięty od pierwszej jedenastki. Odżył dopiero, gdy do klubu przyszedł Jan Kocian stając się solidnym w defensywie i przebojowym w ofensywie bocznym obrońcą.
Uzupełnienia
Michał Helik to jeden z ostatnich pomysłów Jacka Zielińskiego w Chorzowie. Młody obrońca zadebiutował w feralnym spotkaniu z Jagiellonią i gdyby można bylo powiedzieć, że ktoś z defensywy wówczas się wyróżnił to byłby to właśnie Helik. U trenera Jana Kociana 18-latek również dostaje szansę, ale wydaje się, że potrzeba czasu, by można było nazwać go poważnym wzmocnieniem pierwszej jedenastki.
Przy Cichej koniecznie przed sezonem chciano sprowadzić golkipera, który stanowiłby konkurencję dla Krzysztofa Kamińskiego. Postawiono na Michala Buchalika z Lechii Gdańsk. Buchalik szybko znalazł uznanie w oczach nowego szkoleniowca i stał się numerem jeden między słupkami "Niebieskich". Wydawałoby się, że nie ma się do czego przyczepić, ale nadal działacze mogą zastanawiać się dlaczego przed sezonem pozbyto się Michala Peskovica, który nie był może bramkarzem wybitnym, ale na pewno nie popełniającym wielu błędów.
Nietrafieni
Bartosz Brodziński z Arki Gdynia przychodząc do Ruchu posiadał opinię solidnego obrońcy. Miał rywalizować o miejsce w składzie z Piotrem Stawarczykiem i Markiem Szyndrowskim. Tymczasem "Broda" chyba na stałe ugrzązł w III ligowych rezerwach i ciężko mu będzie przebić się do pierwszego zespołu.
Kolejnymi średnio udanymi transferami były te Adriana Mrowca i Jakuba Kowalskiego. Pierwszy tułał się po niższych ligach w Niemczech, grajac bardzo niewiele. Chociaż kiedy z konieczności wystąpił w derbach z Górnikiem Zabrze spisal się bez zarzutu, to dostaje zbyt mało szans, by udowodnić co potrafi. Co do Kowalskiego bardzo ciężko się wypowiedzieć, bo przebywał w tym sezonie na boisku bardzo rzadko grając raczej "ogony". U trenera Jana Kociana do łask wrócił Jakub Smektała, więc "Kowal" póki co na minuty raczej nie ma co liczyć.
Polecane
Ekstraklasa