Legia - Ruch. Wszystko poza klęską będzie sukcesem?
01.11.2014
Co ciekawego?
„Niebiescy” swoją drogę przez mękę rozpoczną już w niedzielę. Jeśli przegrają, to spadną z naprawdę wysokiego konia. Rywalem Ruchu jest bowiem aktualny mistrz Polski, lider T-Mobile Ekstraklasy, niepokonana w fazie grupowej Ligi Europy warszawska Legia. Ktokolwiek postawi duże pieniądze na zwycięstwo gości w tym meczu, obłowi się „setnie”.
Na kogo zwrócić uwagę?
Chorzowianie muszą w Warszawie zwrócić uwagę na... wszystkich praktycznie graczy „Legionistów”. Szczególnie oczywiście na tych z formacji ofensywnych. Orlando Sa, Kucharczyk, Żyro, Duda, Saganowski czy Kosecki. Każdy z nich jest w stanie pogrążyć Ruch. Szczególnie wobec faktu, że Legia zdecydowanie najwięcej bramek strzela w końcówkach spotkań. A chorzowianie właśnie wtedy ich sporo tracą.
Ostatni raz
Ostatni mecz, 25 maja tego roku, to była ta sama praktycznie Legia i zupełnie inny, choć kadrowo podobny, Ruch. „Niebiescy” wygrali wtedy w stolicy 2-1, po golach Starzyńskiego i Stawarczyka, a honorowe trafienie dla warszawian zaliczył Miro Radović. Jego akurat w niedzielnym meczu, w barwach gospodarzy zabraknie.
Nieobecni
Nie będzie kontuzjowanego Radovicia. Nie będzie pewnie także innych zmagających się z urazami „Legionistów” – Bereszyńskiego, Brzyskiego czy Dossy Juniora. Czy to oznacza, że zespół Waldemara Fornalika ma ułatwione zadanie? Nic z tych rzeczy. Jak pokazał czwartkowy mecz Legii z Pogonią, rotowanie składem przez Henninga Berga wychodzi Norwegowi naprawdę nieźle i piłkarzy wykluczonych z gry ma w Warszawie kto zastąpić.
Goście zagrają w teoretycznie najsilniejszym zestawieniu. Urazy leczą tylko, dalecy od wyjściowej jedenastki, Rzuchowski oraz Skaba. Czy „Waldek King” postawi na byłego legionistę – Michała Efira już od pierwszej minuty rywalizacji?
Przypuszczalne składy
Legia: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Astiz, Guillherme – Żyro, Jodłowiec, Vrdoljak, Duda, Kucharczyk – Orlando.
Ruch: Kamiński – Konczkowski, Malinowski, Stawarczyk, Dziwniel – Kowalski, Babiarz, Surma, Starzyński, Zieńczuk - Efir.
„Niebiescy” swoją drogę przez mękę rozpoczną już w niedzielę. Jeśli przegrają, to spadną z naprawdę wysokiego konia. Rywalem Ruchu jest bowiem aktualny mistrz Polski, lider T-Mobile Ekstraklasy, niepokonana w fazie grupowej Ligi Europy warszawska Legia. Ktokolwiek postawi duże pieniądze na zwycięstwo gości w tym meczu, obłowi się „setnie”.
Na kogo zwrócić uwagę?
Chorzowianie muszą w Warszawie zwrócić uwagę na... wszystkich praktycznie graczy „Legionistów”. Szczególnie oczywiście na tych z formacji ofensywnych. Orlando Sa, Kucharczyk, Żyro, Duda, Saganowski czy Kosecki. Każdy z nich jest w stanie pogrążyć Ruch. Szczególnie wobec faktu, że Legia zdecydowanie najwięcej bramek strzela w końcówkach spotkań. A chorzowianie właśnie wtedy ich sporo tracą.
Ostatni raz
Ostatni mecz, 25 maja tego roku, to była ta sama praktycznie Legia i zupełnie inny, choć kadrowo podobny, Ruch. „Niebiescy” wygrali wtedy w stolicy 2-1, po golach Starzyńskiego i Stawarczyka, a honorowe trafienie dla warszawian zaliczył Miro Radović. Jego akurat w niedzielnym meczu, w barwach gospodarzy zabraknie.
Nieobecni
Nie będzie kontuzjowanego Radovicia. Nie będzie pewnie także innych zmagających się z urazami „Legionistów” – Bereszyńskiego, Brzyskiego czy Dossy Juniora. Czy to oznacza, że zespół Waldemara Fornalika ma ułatwione zadanie? Nic z tych rzeczy. Jak pokazał czwartkowy mecz Legii z Pogonią, rotowanie składem przez Henninga Berga wychodzi Norwegowi naprawdę nieźle i piłkarzy wykluczonych z gry ma w Warszawie kto zastąpić.
Goście zagrają w teoretycznie najsilniejszym zestawieniu. Urazy leczą tylko, dalecy od wyjściowej jedenastki, Rzuchowski oraz Skaba. Czy „Waldek King” postawi na byłego legionistę – Michała Efira już od pierwszej minuty rywalizacji?
Przypuszczalne składy
Legia: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Astiz, Guillherme – Żyro, Jodłowiec, Vrdoljak, Duda, Kucharczyk – Orlando.
Ruch: Kamiński – Konczkowski, Malinowski, Stawarczyk, Dziwniel – Kowalski, Babiarz, Surma, Starzyński, Zieńczuk - Efir.
Polecane
Ekstraklasa