Legia - Ruch 2-3. Arkadiusz Piech wystrzelał dodatkową premię!
02.04.2011
Kto by się spodziewał, że kibice chorzowskiego Ruchu będą mieli dzisiaj tyle powodów do radości. Po dwóch kwadransach gry zanosiło się na wysoką porażkę ich zespołu w stolicy. Obawiał się Waldemar Fornalik o postawę linii defensywnej, z której wypadło kilku graczy. Rafał Grodzicki musiał pauzować za żółte kartki, kontuzji doznał Marek Szyndrowski. Do składu wskoczył więc doświadczony Ariel Jakubowski, przesunięty do tyłu został natomiast Wojciech Grzyb.
I właśnie stroną, na której ataki rywali miał odpierać "Grzybek", Legia atakowała najgroźniej. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Maciej Rybus miał dużo miejsca w polu karnym i rozwiązał worek z bramkami. Potem szereg błędów sprawił, że z gola cieszył się Miroslav Radović. Sytuacja Ruchu była krytyczna, bo nadal w ataku byli jego rywale.
- Przegrywaliśmy 0-2 i myśleliśmy, że to już koniec marzeń - przyznał Arkadiusz Piech. To za jego sprawą nadzieje odżyły. Szybki napastnik doszedł do prostopadłego podania i w doliczonym czasie pierwszej połowy zdobył kontaktową bramkę. Co ciekawe, kilka minut wcześniej zmienił obuwie. Nowa para butów okazała się niezwykle szczęśliwa.
- Strata gola do szatni na ogół podłamuje i tak być może było w przypadku Legii. My z kolei dostaliśmy skrzydeł. Bardzo się cieszę, że strzeliłem dzisiaj łącznie trzy gole. To mój pierwszy hat trick w karierze - mówił rozradowanych Piech, który ma prawdziwy patent na Legię. Wcześniej strzelał jej bramki w lidze, jak i w Pucharze Polski.
Zabójcze dwa ciosy "Niebiescy" zadali w przeciągu niespełna trzech minut! I co najlepsze, powinni byli wygrać jeszcze wyżej. Totalnie oszołomiona Legia popełniała kolejne błędy. Piech minimalnie spalił akcję, po której mógł posłać piłkę do siatki po raz czwarty. Oko w oko z bramkarzem stołecznych stanął za to Maciej Jankowski. Chybił celu. Gdyby był bardziej dokładny, podkreśliłby kolejny bardzo dobry występ w bieżących rozgrywkach.
Ruch wygrał z Legią po raz drugi w tym sezonie. Za zwycięstwo w Warszawie każdy z piłkarzy otrzyma dodatkową premię w wysokości 5 tysięcy złotych.
I właśnie stroną, na której ataki rywali miał odpierać "Grzybek", Legia atakowała najgroźniej. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Maciej Rybus miał dużo miejsca w polu karnym i rozwiązał worek z bramkami. Potem szereg błędów sprawił, że z gola cieszył się Miroslav Radović. Sytuacja Ruchu była krytyczna, bo nadal w ataku byli jego rywale.
- Przegrywaliśmy 0-2 i myśleliśmy, że to już koniec marzeń - przyznał Arkadiusz Piech. To za jego sprawą nadzieje odżyły. Szybki napastnik doszedł do prostopadłego podania i w doliczonym czasie pierwszej połowy zdobył kontaktową bramkę. Co ciekawe, kilka minut wcześniej zmienił obuwie. Nowa para butów okazała się niezwykle szczęśliwa.
- Strata gola do szatni na ogół podłamuje i tak być może było w przypadku Legii. My z kolei dostaliśmy skrzydeł. Bardzo się cieszę, że strzeliłem dzisiaj łącznie trzy gole. To mój pierwszy hat trick w karierze - mówił rozradowanych Piech, który ma prawdziwy patent na Legię. Wcześniej strzelał jej bramki w lidze, jak i w Pucharze Polski.
Zabójcze dwa ciosy "Niebiescy" zadali w przeciągu niespełna trzech minut! I co najlepsze, powinni byli wygrać jeszcze wyżej. Totalnie oszołomiona Legia popełniała kolejne błędy. Piech minimalnie spalił akcję, po której mógł posłać piłkę do siatki po raz czwarty. Oko w oko z bramkarzem stołecznych stanął za to Maciej Jankowski. Chybił celu. Gdyby był bardziej dokładny, podkreśliłby kolejny bardzo dobry występ w bieżących rozgrywkach.
Ruch wygrał z Legią po raz drugi w tym sezonie. Za zwycięstwo w Warszawie każdy z piłkarzy otrzyma dodatkową premię w wysokości 5 tysięcy złotych.
Polecane
Ekstraklasa