Legia - Ruch 2-0. Ruch waleczny, ale nieskuteczny...
04.12.2013
Wydarzenie
Mimo, że to "Niebiescy" przeważali od początku drugiej części gry, to bramkę strzeliła Legia. W 63 minucie fantastyczne zagranie Miroslava Radovica wykorzystał Henrik Ojamaa, który płaskim strzałem pokonał Michała Buchalika.
Bohaterowie
Tomasz Brzyski był jednym z jaśniejszych punktów dzisiejszego spotkania. Były zawodnik Ruchu zaliczył asystę przy pierwszym trafieniu, a przy odrobinie szczęścia mógł sam wpisać się na listę strzelców. W pierwszej połowie potężne uderzenie "Brzytwy" było tylko minimalnie niecelne.
Rozczarowanie
Zawodnicy ofensywni Ruchu. Grając przy Łazienkowskiej z drużyną mistrza Polski należy stworzyć 2-3 sytuacje i przede wszystkim - wykorzystać je. "Niebiescy" stworzyli ich o wiele więcej, ale w środowy wieczór albo fatalnie pudłowali albo nie potrafili znaleźć recepty na dobrze dysponowanego Dusana Kuciaka.
Co ciekawego
- W pierwszych 30 minutach działo się bardzo niewiele. Odnotować można to, że Legioniści 2 razy trafili do siatki Ruchu, lecz w obu przypadkach gra została uprzednio przerwana
- W 31 minucie Daniel Dziwniel zagrał ręką we własnym polu karnym. Gwizdek sędziego Pskita milczał - i wydaje się, że słusznie. Obrońca chorzowian nie wykonał w tej sytuacji ruchu do piłki
- Po 35 minutach "Wojskowi" objęli prowadzenie. Z lewego narożnika dośrodkowywał najlepszy na boisku Tomasz Brzyski, a w polu karnym świetnie znalazł się Inaki Astiz. Argentyńczyk najpierw trafił w słupek, lecz futbolówka jak bumerang ponownie trafiła pod jego nogi. W drugiej sytuacji stoper Legii był już bezbłędny
- Chwilę później mogło być 2-0. Błąd w wyprowadzeniu piłki popełnił Marcin Malinowski co mógł wykorzystać Ivica Vrdoljak, jednak strzał Chorwata zdołał wybronić Michał Buchalik
- Tuż po wznowieniu gry wprowadzony w przerwie Maciej Jankowski wygrał pojedynek na prawym skrzydle i idealnie podał do Filipa Starzyńskiego. "Figo" w doskonałej sytuacji trafił wprost w Dusana Kuciaka
- W 55 minucie fatalnie w sytuacji sam na sam zachował się Grzegorz Kuświk. Napastnik Ruchu nieudolnie próbował mijać bramkarza Legii i ostatecznie stracił piłkę
- Walecznym chorzowianom brakowało tego dnia również trochę szczęścia. W końcówce spotkania po strzale z rzutu wolnego Filipa Starzyńskiego, słowackiego golkipera gospodarzy uratowała poprzeczka
- Rozmiary porażki mógł zmniejszyć w końcówce Kamil Włodyka, który znalazł się oko w oko z Kuciakiem, ale nie zdołał oddać strzału w światło bramki
- W doliczonym czasie gry Ruchowi należała się jedenastka. Inaki Astiz wyraźnie przytrzymywał w polu karnym Grzegorza Kuświka, jednak arbiter nie wskazał na "wapno"
- Po tym spotkaniu bilans zespołu za kadencji Jana Kociana wygląda następująco : 5 zwycięstw, 5 remisów, 2 porażki
Mimo, że to "Niebiescy" przeważali od początku drugiej części gry, to bramkę strzeliła Legia. W 63 minucie fantastyczne zagranie Miroslava Radovica wykorzystał Henrik Ojamaa, który płaskim strzałem pokonał Michała Buchalika.
Bohaterowie
Tomasz Brzyski był jednym z jaśniejszych punktów dzisiejszego spotkania. Były zawodnik Ruchu zaliczył asystę przy pierwszym trafieniu, a przy odrobinie szczęścia mógł sam wpisać się na listę strzelców. W pierwszej połowie potężne uderzenie "Brzytwy" było tylko minimalnie niecelne.
Rozczarowanie
Zawodnicy ofensywni Ruchu. Grając przy Łazienkowskiej z drużyną mistrza Polski należy stworzyć 2-3 sytuacje i przede wszystkim - wykorzystać je. "Niebiescy" stworzyli ich o wiele więcej, ale w środowy wieczór albo fatalnie pudłowali albo nie potrafili znaleźć recepty na dobrze dysponowanego Dusana Kuciaka.
Co ciekawego
- W pierwszych 30 minutach działo się bardzo niewiele. Odnotować można to, że Legioniści 2 razy trafili do siatki Ruchu, lecz w obu przypadkach gra została uprzednio przerwana
- W 31 minucie Daniel Dziwniel zagrał ręką we własnym polu karnym. Gwizdek sędziego Pskita milczał - i wydaje się, że słusznie. Obrońca chorzowian nie wykonał w tej sytuacji ruchu do piłki
- Po 35 minutach "Wojskowi" objęli prowadzenie. Z lewego narożnika dośrodkowywał najlepszy na boisku Tomasz Brzyski, a w polu karnym świetnie znalazł się Inaki Astiz. Argentyńczyk najpierw trafił w słupek, lecz futbolówka jak bumerang ponownie trafiła pod jego nogi. W drugiej sytuacji stoper Legii był już bezbłędny
- Chwilę później mogło być 2-0. Błąd w wyprowadzeniu piłki popełnił Marcin Malinowski co mógł wykorzystać Ivica Vrdoljak, jednak strzał Chorwata zdołał wybronić Michał Buchalik
- Tuż po wznowieniu gry wprowadzony w przerwie Maciej Jankowski wygrał pojedynek na prawym skrzydle i idealnie podał do Filipa Starzyńskiego. "Figo" w doskonałej sytuacji trafił wprost w Dusana Kuciaka
- W 55 minucie fatalnie w sytuacji sam na sam zachował się Grzegorz Kuświk. Napastnik Ruchu nieudolnie próbował mijać bramkarza Legii i ostatecznie stracił piłkę
- Walecznym chorzowianom brakowało tego dnia również trochę szczęścia. W końcówce spotkania po strzale z rzutu wolnego Filipa Starzyńskiego, słowackiego golkipera gospodarzy uratowała poprzeczka
- Rozmiary porażki mógł zmniejszyć w końcówce Kamil Włodyka, który znalazł się oko w oko z Kuciakiem, ale nie zdołał oddać strzału w światło bramki
- W doliczonym czasie gry Ruchowi należała się jedenastka. Inaki Astiz wyraźnie przytrzymywał w polu karnym Grzegorza Kuświka, jednak arbiter nie wskazał na "wapno"
- Po tym spotkaniu bilans zespołu za kadencji Jana Kociana wygląda następująco : 5 zwycięstw, 5 remisów, 2 porażki
Polecane
Ekstraklasa