Legia - Ruch 1-2. Pobili mistrza!
25.05.2014
Wydarzenie
W 29 minucie w ogromnym zamieszaniu w polu karnym gospodarzy Bartosz Bereszyński dotknął piłki ręką. Sędzia Szymon Marciniak nie miał wątpliwości i wskazał na wapno. Jedenastkę po raz kolejny w tym sezonie bezbłędnie wykorzystał Filip Starzyński.
Bohater
Krzysztof Kamiński zagrał dziś po raz pierwszy w podstawowej jedenastce odkąd trenerem "Niebieskich" jest Jan Kocian. Z całą pewnością "Kamyk" nie zawiódł i udowodnił, że warto nadal na niego stawiać.
Co ciekawego
- W doliczonym czasie gry pierwszej połowy powinno być 1-1. Tomasz Jodłowiec będąc zaledwie 4 metry od bramki Ruchu nie potrafił skierować piłki do siatki
- Tuż po przerwie Krzysztof Kamiński popisał się efektowną interwencją po groźnym strzale Michała Żyry
- W 60 minucie arbiter popełnił pierwszy poważny błąd w meczu. Bartosz Bereszyński przedarł się prawą stroną i wpadł w pole karne Ruchu. Obrońca Legii został ewidentnie podcięty przez Daniela Dziwniela, jednak gwizdek pana Marciniaka milczał
- Kilkanaście sekund później chorzowianie strzelili drugiego gola. Piotr Stawarczyk po centrze z rzutu rożnego Filipa Starzyńskiego uprzedził w polu karnym Jakuba Rzeźniczaka i bez problemu umieścił piłkę w siatce
- "Wojskowi" zdobyli kontaktowego gola na kwadrans przed zakończeniem zawodów. Dobrze dysponowany tego dnia Michał Żyro dograł do zupełnie nieobstawionego Miroslava Radovica. Serb strzałem z 16 metrów nie dał szans golkiperowi "Niebieskich"
W 29 minucie w ogromnym zamieszaniu w polu karnym gospodarzy Bartosz Bereszyński dotknął piłki ręką. Sędzia Szymon Marciniak nie miał wątpliwości i wskazał na wapno. Jedenastkę po raz kolejny w tym sezonie bezbłędnie wykorzystał Filip Starzyński.
Bohater
Krzysztof Kamiński zagrał dziś po raz pierwszy w podstawowej jedenastce odkąd trenerem "Niebieskich" jest Jan Kocian. Z całą pewnością "Kamyk" nie zawiódł i udowodnił, że warto nadal na niego stawiać.
Co ciekawego
- W doliczonym czasie gry pierwszej połowy powinno być 1-1. Tomasz Jodłowiec będąc zaledwie 4 metry od bramki Ruchu nie potrafił skierować piłki do siatki
- Tuż po przerwie Krzysztof Kamiński popisał się efektowną interwencją po groźnym strzale Michała Żyry
- W 60 minucie arbiter popełnił pierwszy poważny błąd w meczu. Bartosz Bereszyński przedarł się prawą stroną i wpadł w pole karne Ruchu. Obrońca Legii został ewidentnie podcięty przez Daniela Dziwniela, jednak gwizdek pana Marciniaka milczał
- Kilkanaście sekund później chorzowianie strzelili drugiego gola. Piotr Stawarczyk po centrze z rzutu rożnego Filipa Starzyńskiego uprzedził w polu karnym Jakuba Rzeźniczaka i bez problemu umieścił piłkę w siatce
- "Wojskowi" zdobyli kontaktowego gola na kwadrans przed zakończeniem zawodów. Dobrze dysponowany tego dnia Michał Żyro dograł do zupełnie nieobstawionego Miroslava Radovica. Serb strzałem z 16 metrów nie dał szans golkiperowi "Niebieskich"
Polecane
Ekstraklasa