Legia - Polonia B. 3-1. Bytomianie mieli remis w zasięgu ręki
16.05.2009
Kapitan Polonii tym razem rozpoczął spotkanie na ławce. Podobnie jak Brzęczek, pojawił się na murawie dopiero w drugiej odsłonie. Do przerwy był tymczasem remis 1-1. - Fajnie się nam mecz ułożył, lecz potem spuściliśmy z tonu. Za długo trzymaliśmy piłkę pod nogami i Polonia doszła do głosu. Przyznam, że już myślałem, że w nocy będą mnie męczyły koszmary, bo zremisujemy, albo nawet przegramy - zdradził Piotr Giza. Pomocnika warszawian zmartwiła bramka do szatni Zielińskiego, który wyskoczył najwyżej do piłki dośrodkowanej z rzutu rożnego przez Bażika i pokonał Muchę. Do tego momentu Polonia skupiała się na obronie. Na drugą odsłonę wyszła znacznie odważniej nastawiona.
- Podjęliśmy walkę. Atakowaliśmy Legię wysoko, z czym rywale nie potrafili sobie początkowo poradzić. Wydawało się, że remis jest w naszym zasięgu, kiedy straciliśmy bramkę w najmniej spodziewanym momencie - kręcił głową Trzeciak. Architektem drugiego gola Legii był Giza, który rozprowadził akcję i dograł piłkę do Paluchowskiego. Ten trafił po raz drugi tego dnia, udowadniając, że ekipa ze stolicy nie samym Chinyamą stoi. - Nie często gra w pierwszym składzie, ale w meczu z nami udowodnił, że drzemie w nim spory potencjał - chwalił Trzeciak.
Bytomianie atakowali i mieli swoje okazje. Radzewicz skiksował, próbując uderzyć z woleja. Natomiast Bażik dwukrotnie chybił celu z dystansu. Gra Polonii wyglądała jednak naprawdę nieźle. Goście grali bez respektu z kandydatem do mistrzostwa. Przegrywając odkryli się, co zemściło się stratą trzeciego gola.
- Podjęliśmy walkę. Atakowaliśmy Legię wysoko, z czym rywale nie potrafili sobie początkowo poradzić. Wydawało się, że remis jest w naszym zasięgu, kiedy straciliśmy bramkę w najmniej spodziewanym momencie - kręcił głową Trzeciak. Architektem drugiego gola Legii był Giza, który rozprowadził akcję i dograł piłkę do Paluchowskiego. Ten trafił po raz drugi tego dnia, udowadniając, że ekipa ze stolicy nie samym Chinyamą stoi. - Nie często gra w pierwszym składzie, ale w meczu z nami udowodnił, że drzemie w nim spory potencjał - chwalił Trzeciak.
Bytomianie atakowali i mieli swoje okazje. Radzewicz skiksował, próbując uderzyć z woleja. Natomiast Bażik dwukrotnie chybił celu z dystansu. Gra Polonii wyglądała jednak naprawdę nieźle. Goście grali bez respektu z kandydatem do mistrzostwa. Przegrywając odkryli się, co zemściło się stratą trzeciego gola.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów