Legia - Piast 3-2. Gospodrze najedli się strachu, goście nadziei

28.10.2012
Piast Gliwice był o krok od sprawienia sensacji przy Łazienkowskiej. Szanse gliwiczan na wygraną zostały rozwiane w... dwie minuty! "Niebiesko-czerwonych" można pochwalić, choć to punktów nie doda...
Wydarzenie
83. minuta. Danjel Ljuboja znalazł się na piątym metrze od bramki Piasta Gliwice... bez krycia. Dostrzegł to Daniel Furman i celnym podaniem obsłużył napastnika Legii, który skarcił gości z Gliwic celnym strzałem.

Bohaterowie

Cały zespół Piasta Gliwice. Mimo niekorzystnego wyniku, gliwiczanie sprawili bardzo duży kłopot Legii. Pierwszy raz w tym sezonie ekipa z Pepsi Areny spotkała się z takim oporem na własnym obiekcie. Wysoki pressing, długie utrzymywanie się przy piłce i groźne ataki - to cechowało dziś "Niebiesko-czerwonych".

Rozczarowanie
Końcowy wynik. Legia na przestrzeni całego spotkania nie zasłużyła na zachowanie trzech punktów. O wygranej decydują bramki, a nie dobre wrażenia artystyczne - to fakt. Ale gliwiczanie długimi fragmentami byli lepsi od... najlepiej grającej drużyny w polskiej ekstraklasie! Stąd brak nawet jednego dodatkowego "oczka" na koncie "Piastunek" jest sporym rozczarowaniem.

Co ciekawego
- Gliwiczanie od początku spotkania zdecydowanie atakowali gospodarzy. To było dla Legionistów sporym zaskoczeniem, co dowodziło bezradne przyglądanie się poczynaniom Piasta.

- Gra kombinacyjna i zagęszczenie środka pola - to były antidota na grę Legii. W dodatku bardzo aktywni w ofensywie byli... obrońcy Piasta. Potwierdza to fakt, że przy pierwszym golu dla Piasta główną rolę odegrali strzelając Ferando Cuerda i asystujący Mateusz Matras.

- Niezwykle trudno grało się defensorom Legii z Wojciechem Kędziorą. Niby snajper Piasta w ofensywie był osamotniony, ale doświadczenie i tężyzna fizyczna pozwoliła asowi "Piastunek" na zagotowanie głów obrońców z Łazienkowskiej.

- W końcówce pierwszej połowy gospodarze zdołali pokonać - po kilku próbach - Dariusza Trelę. Danjel Ljuboja piłkę w siatce umieścił piętką, ale cała akcja była rozprowadzana z pozycji spalonej, co oznacza, że gol nie powinien zostać uznany.

- Zdecydowanie odważniej drugą część spotkania rozpoczęli stołeczni gracze. Na niewiele się to jednak zdawało, bo goście ze Śląska byli dobrze dysponowani.

- Na dość niespodziewaną zmianę zdecydował się Jan Urban, zastępując jednego z lepiej dziś grających warszawiaków - Michała Kucharczyka Salinasem.

- Gdyby za chamstwo przyznawano punkty - Legia Warszawa pewnie by wygrała jeszcze przed końcowym gwizdkiem sędziego. Kiedy Mateusz Matras zwijał się z bólu po mocnym obiciu mięśnia dwugłowego uda, podbiegł do niego medyk Piasta ze swoją torbą lekarską. Jak tylko osoba ze sztabu medycznego odłożyła swój ekwipunek, Jakub Kosecki wziął tę torbę i zaniósł poza linię boczną. Młokosowi z Warszawy przydałaby się reprymenda i garść empatii...

- Artur Jędrzejczyk po wrzucie piłki z rzutu rożnego zmieścił futbolówkę w siatce, spuszczając z gliwickich piłkarzy powietrze i zapasy zapału, który mieli do 82. minuty.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również