Legia - Odra W. 4-0. Coraz trudniejsza sytuacja wodzisławian

08.03.2009
Odra Wodzisław została rozbita przez warszawską Legię. Sytuacja drużyny Ryszarda Wieczorka po dwóch porażkach "do zera" robi się nieciekawa...
Spotkanie obie jedenastki rozpoczęły zachowawczo. Pierwszy sygnał do ataku w szeregach gospodarzy dał Giza, ale jego strzał poszybował nad poprzeczką "świątyni" Bensza. W odpowiedzi szczęścia próbował Małkowski. Także bez efektu bramkowego. Wraz z upływającymi minutami, Legioniści wypracowali sobie optyczna przewagę. Co prawda strzał Paluchowskiego był jeszcze daleki od ideału, ale już w następnej akcji miejscowi mogli się cieszyć. Dokładne podanie Rogera - ku rozpaczy bezradnie interweniującego golkipera gości - na gola zamienił Rybus.

Po stracie bramki, Odra nie mając nic do stracenia zagrała odważniej i pewniej w ofensywie. Najbliższy powodzenia był Woś, który w ostatniej chwili został uprzedzony przez Skabę. Pierwszy kwadrans drugiej części meczu, to gra w środku pola, a żadnej z drużyn nie udało się w znaczący sposób zagrozić bramce rywala. Dopiero po ponad godzinie, Iwański wziął sprawy w swoje ręce. Najpierw został faulowany w polu karnym przez Kowalczyka, a chwilę później sam wymierzył sprawiedliwość, zamieniając "jedenastkę" na gola.

Trener Odry po stracie drugiej bramki dokonał dwóch zmian. Efekt był natychmiastowy i... Bensz po raz trzeci musiał wyciągać piłkę z siatki. Akcję Rogera i Radovicia wykończył Giza i było praktycznie po meczu. Dzieła zniszczenia dopełnił Brazylijczyk z polskim paszportem na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem arbitra. Asystę przy trafieniu Rogera zaliczył były gracz bytomskiej Polonii, Komorowski.

Konferencja prasowa

[b]Ryszard Wieczorek[/b] (trener Odry): Przegraliśmy z kretesem! Wynik jest jednak za wysoki. W końcówce meczu nasze morale były bardzo niskie. Nie realizowaliśmy tego, co założyliśmy sobie przed spotkaniem. Nasze akcje były dobre do pewnego momentu - kończyły się na linii pola karnego. Tak nie można wygrać z Legią.

[b]Jan Urban[/b] (trener Legii): W pierwszej połowie nie mieliśmy pomysłu na grę.  Sądziłem, że po bramce zagramy bardziej agresywnie i szybciej podwyższymy rezultat. Tak się jednak nie stało. Postawiłem na kreatywnych zawodników, bo wiedziałem, że to my będziemy dyktować warunki.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również