Lechia Z. G. - Zagłębie S. 0-2. Trwa passa nowego trenera sosnowiczan
Odkąd na ławkę trenerską Zagłębia wrócił Pierścionek, zespół ze stolicy Zagłębia Dąbrowskiego w trzech mecz zdobył siedem punktów, nie tracąc ani jednej bramki. Triumfuje także Michał Filipowicz. Dwa gole napastnika sosnowiczan dał jego drużynie zwycięstwo, a on sam jest jak na razie najskuteczniejszym graczem Zagłębiaków w rundzie rewanżowej. Wiosną już czterokrotnie trafił do siatki rywali. Za każdym razem gdy wpisywał się na listę strzelców, drużyna wygrywała.
Nie inaczej było w Zielonej Górze. Już w 18 minucie Filipowicz wykorzystał precyzyjne podanie Łuczywka i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę dał Zagłębiu prowadzenie. Po raz drugi snajper sosnowiczan dał o sobie znać w 68 minucie. Tym razem napastnik Zagłębia doskonale odnalazł się w polu karnym rywali i po podaniu Wojciecha Białka podwyższył wynik na 2:0.
Gospodarze także mieli swoje szanse, ale na wysokości zadania stanęła defensywa sosnowiczan oraz bramkarz Maciej Gostomski. Najgrożniejszą okazję miejscowi wypracowali sobie w 27 minucie gry, ale golkpier Zagłębia poradził sobie z uderzeniem Mirosława Topolskiego.
- Kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku, byliśmy stroną dominującą. Wreszcie gramy tak jak tego oczekują nasi kibice, ale także my sami. Gra wreszcie się kleiła, wypracowywaliśmy sobie okazje bramkowe. Spokojnie mogliśmy wygrać różnića trzech, czterech bramek. Fajnie, że znów zagraliśmy na zero z tyłu. Odbiliśmy się lekko od dna, ale nie popadamy w euforię. Jszcze wiele pracy przed nami. Najważniejsze, że znów wygrywamy - mówił po meczu Tomasz Łuczywek, kapitan Zagłębia.