Lechia - Ruch 3-3. Zabrakło trzech minut
31.08.2014
Wydarzenie
Za faworyta meczu w Gdańsku uchodziła jednak Lechia. Wiadomo, spektakularne letnie transfery, wyższa pozycja w tabeli, no i naturalnie rola gospodarza. Podczas gry okazało się jednak, że to Ruch jest w tym spotkaniu ekipą groźniejszą, stwarza sobie więcej sytuacji, gra po prostu lepszą piłkę. Szczególnie w pierwszej połowie rywalizacji.
Widać było, że „Niebiescy” po odpadnięciu z europejskich pucharów, skupiają się już tylko i włącznie na lidze. To momentalnie przełożyło się na boiskową postawę chorzowian. I właśnie ta postawa, jako całokształt, jest wydarzeniem najbardziej godnym uwagi w dzisiejszym spotkaniu. Czy kolejni ekstraklasowi rywale już powinni się zacząć bać?
Bohater
Bohaterem przez wielkie "B" mógł dzisiaj zostać nowy napastnik Ruchu – Eduards Visnakovs. Łotysz pojawił się na boisku w 70. minucie meczu, a po kolejnych dwunastu cieszył się już ze swego pierwszego gola w barwach „Niebieskich”. To oczywiście także predestynuje byłego gracza Widzewa do roli bohatera rywalizacji ale... naprawdę wielka szkoda, że prowadzenia 3-2 nie udało się dowieźć do końca pojedynku.
Rozczarowanie
I właśnie ten fakt – utrata kompletu „oczek” po bramce Lechii w 90. minucie – jest dla chorzowian największym rozczarowaniem dzisiejszego dnia. Podopieczni Jana Kociana prowadzili w Gdańsku 1-0, później 2-1, wreszcie jak wspomnieliśmy 3-2. Na dodatek dwa razy trafiali jeszcze piłką w słupek. Mimo tego wszystkiego gospodarze trzykrotnie potrafili wyrównać stan rywalizacji, która zakończyła się podziałem punktów.
Co ciekawego
- Gole dla Ruchu zdobywali dziś: Filip Starzyński w 26. minucie (efektowną przewrotką), następnie Jakub Kowalski po indywidualnym dryblingu (59 min.), wreszcie Eduards Visnakovs.
- W 48. minucie strzał Starzyńskiego wylądował na słupku, a jego wyczyn skopiował zaledwie 3 minuty później Grzegorz Kuświk.
- Kapitan „Niebieskich” - Marcin Malinowski musiał opuścić plac gry po 31 minutach meczu. Jego miejsce zajął Michał Helik, a przyczyną zmiany była kontuzja popularnego Maliny.
- Trener Kocian nie skorzystał dziś z usług innego kontuzjowanego niedawno obrońcy, Daniela Dziwniela. To może oznaczać, że i reprezentacyjny występ "Dziwnego" w kadrze U-21 stoi pod znakiem zapytania.
- Przez cały mecz piłkarze Ruchu musieli sobie radzić bez wsparcia zorganizowanej grupy kibiców z Chorzowa. Taka sytuacja spowodowana była decyzją władz miasta Gdańsk. Na szczęście nie przeszkodziło to zespołowi gości w naprawdę dobrej grze.
Za faworyta meczu w Gdańsku uchodziła jednak Lechia. Wiadomo, spektakularne letnie transfery, wyższa pozycja w tabeli, no i naturalnie rola gospodarza. Podczas gry okazało się jednak, że to Ruch jest w tym spotkaniu ekipą groźniejszą, stwarza sobie więcej sytuacji, gra po prostu lepszą piłkę. Szczególnie w pierwszej połowie rywalizacji.
Widać było, że „Niebiescy” po odpadnięciu z europejskich pucharów, skupiają się już tylko i włącznie na lidze. To momentalnie przełożyło się na boiskową postawę chorzowian. I właśnie ta postawa, jako całokształt, jest wydarzeniem najbardziej godnym uwagi w dzisiejszym spotkaniu. Czy kolejni ekstraklasowi rywale już powinni się zacząć bać?
Bohater
Bohaterem przez wielkie "B" mógł dzisiaj zostać nowy napastnik Ruchu – Eduards Visnakovs. Łotysz pojawił się na boisku w 70. minucie meczu, a po kolejnych dwunastu cieszył się już ze swego pierwszego gola w barwach „Niebieskich”. To oczywiście także predestynuje byłego gracza Widzewa do roli bohatera rywalizacji ale... naprawdę wielka szkoda, że prowadzenia 3-2 nie udało się dowieźć do końca pojedynku.
Rozczarowanie
I właśnie ten fakt – utrata kompletu „oczek” po bramce Lechii w 90. minucie – jest dla chorzowian największym rozczarowaniem dzisiejszego dnia. Podopieczni Jana Kociana prowadzili w Gdańsku 1-0, później 2-1, wreszcie jak wspomnieliśmy 3-2. Na dodatek dwa razy trafiali jeszcze piłką w słupek. Mimo tego wszystkiego gospodarze trzykrotnie potrafili wyrównać stan rywalizacji, która zakończyła się podziałem punktów.
Co ciekawego
- Gole dla Ruchu zdobywali dziś: Filip Starzyński w 26. minucie (efektowną przewrotką), następnie Jakub Kowalski po indywidualnym dryblingu (59 min.), wreszcie Eduards Visnakovs.
- W 48. minucie strzał Starzyńskiego wylądował na słupku, a jego wyczyn skopiował zaledwie 3 minuty później Grzegorz Kuświk.
- Kapitan „Niebieskich” - Marcin Malinowski musiał opuścić plac gry po 31 minutach meczu. Jego miejsce zajął Michał Helik, a przyczyną zmiany była kontuzja popularnego Maliny.
- Trener Kocian nie skorzystał dziś z usług innego kontuzjowanego niedawno obrońcy, Daniela Dziwniela. To może oznaczać, że i reprezentacyjny występ "Dziwnego" w kadrze U-21 stoi pod znakiem zapytania.
- Przez cały mecz piłkarze Ruchu musieli sobie radzić bez wsparcia zorganizowanej grupy kibiców z Chorzowa. Taka sytuacja spowodowana była decyzją władz miasta Gdańsk. Na szczęście nie przeszkodziło to zespołowi gości w naprawdę dobrej grze.
Polecane
Ekstraklasa