Lechia - Ruch 1-0. Na koniec rundy sami strzelili sobie bramkę...

28.11.2011
Chorzowianie nie wykorzystali potknięć Śląska Wrocław i Legii Warszawa. Również oni stracili punkty w tej kolejce. Nie pomogło wsparcie 1500 kibiców, którzy w smutnych nastrojach będą wracali na Górny Śląsk.
Wydarzenie
30. minuta. Arkadiusz Piech miał wymarzoną sytuację, by doprowadzić do remisu. Skiksował jeden z obrońców, dzięki czemu napastnik Ruchu miał dużo czasu i miejsca, a przed sobą jedynie bramkarza. - Miałem kilka rozwiązań, źle wybrałem - bił się w pierś, bo uderzył bez namysłu i Pawłowski nie miał problemów ze sparowaniem piłki.

Bohaterowie
Ponad 1500 kibiców Ruchu, którzy wybrali się w niedzielę późnym wieczorem do Gdańska. Szczelnie wypełnili oni sektor gości na stadionie w Gdańsku. Prezentowali się bardzo efektownie, bo wszyscy byli ubrani na niebiesko. Co najważniejsze, przez 90 minut prowadzili głośny doping.

Rozczarowanie
Łukasz Burliga. Z uwagi na kontuzję Marka Szyndrowskiego został przesunięty z prawej na lewą obronę. I wyraźnie było widać, że ta zmiana nie wyszła mu na dobre. Popełnił fatalny błąd przy straconej bramce. To spod jego opieki urwał się Razack Traore. Piłkarz z Burkina Faso wstrzelił piłkę w pole karne, a Piotr Stawarczyk chcąc ratować sytuację pechowo strzelił gola samobójczego.

Co ciekawego

- "Waldek King" - transparent tej treści zawisł na ogrodzeniu sektora gości. Kibice Ruchu w liczbie 1500 osób wybrali się do Gdańska. Prezentowali się bardzo efektownie, gdyż wszyscy byli przywdziani w niebieski kolor.

- Zabrakło w pierwszym składzie Ruchu Marka Szyndrowskiego. Boczny obrońca nie zdołał wrócić do pełni sił z powodu krwiaka na nodze. Jego brak był odczuwalny.

- Słabo zagrali nie tylko boczni obrońcy: Igor Lewczuk i Łukasz Burliga. Rozczarowali Paweł Abbott, Łukasz Janoszka, a także rezerwowi: Maciej Jankowski i Wojciech Grzyb.

- Ruch w drugiej połowie musiał prowadzić atak pozycyjny. Najlepszej okazji do wyrównania w tym okresie nie wykorzystał Maciej Jankowski. Pod drugą bramką idealną szansę zmarnował Piotr Wiśniewski. Świetnie spisał się w tej sytuacji Michal Pesković, a pomógł mu Piotr Stawarczyk.

- Każda z trzech pierwszych drużyn ekstraklasy przegrała w tej kolejce T-mobile Ekstraklasy.

- Jeszcze nikt nie zdołał wygrać z Lechią na jej nowym stadionie.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również