Lechia - Ruch 0-0. Nie dali się, choć byli dalecy od pełni formy
08.08.2010
Grzegorz Bronowicki pierwszy raz wyszedł w pierwszym składzie Ruchu. Zastąpił Krzysztofa Nykiela, który nie zaliczył dobrego występu w Wiedniu. "Bronek" oddał pierwszy strzał na bramkę Lechii. Była 43. minuta spotkania, co odzwierciedla sytuację na boisku. "Niebiescy" przespali pierwszą odsłonę meczu i tylko za sprawą Krzysztofa Pilarza nie przegrali tej odsłony Bramkarz urodzony w Nowym Dworze Gdańskim nie dość, że świetnie spisywał się na linii, to jeszcze pełnił rolę ostatniego obrońcy. Koledzy co chwilę podawali piłkę do niego, nie mając pomysłu, jak rozegrać akcję ofensywną.
Brak koncepcji sprawił, że groźne straty zanotowali Rafał Grodzicki oraz Gabor Straka. Lechia nie potrafiła tego wykorzystać, choć ładnie z rzutu wolnego uderzał Piotr Wiśniewski, zaś Tomasz Dawidowski mógł dobić piłkę do pustej bramki po akcji Deleu oraz Ivansa Lukjanovsa.
Krótko przed przerwą Ruch stracił Ariela Jakubowskiego. Boczny obrońca źle nastąpił i doznał kontuzji kolana. Raczej pewne, że nie zagra w następnym spotkaniu. Jego miejsce zajął Nykiel. Tą stroną boiska przedarł się Lukjanovs, lecz po jego uderzeniu piłka przeszła wzdłuż bramki. Niezłą okazję zmarnował Paweł Nowak, a jeszcze lepsze Paweł Buzała i Deleu.
Ruch może mówić o szczęściu, że w tych sytuacjach piłka nie wpadła do jego siatki. Chorzowianie zrobili dzisiaj zdecydowanie zbyt mało, aby wygrać, czy nawet strzelić gola. Dlatego z remisu powinni być zadowoleni.
Konferencja prasowa
Waldemar Fornalik (trener Ruchu): unkt zdobyty jest dla nas najważniejszy. Nie będę oceniał naszego występu, bo nie byliśmy w najlepszej dyspozycji. Lechia była zdeterminowana w tym meczu i liczyła na 3 punkty. My potrafiliśmy się im przeciwstawić w wielu fragmentach tego spotkania. Nie chcę się tłumaczyć tym, że graliśmy w czwartek. Ale jeżeli zawodnik nie ma nawet 72 godzin na odpoczynek, to tym bardziej gratuluję swojemu zespołowi jednego punktu wywalczonego na trudnym terenie, z dobrą drużyną, która niejednemu napsuje w tym sezonie krwi.
Tomasz Kafarski (trener Lechii): Spodziewaliśmy się lepszego początku. Zabrakło skuteczności, bo któraś z naszych sytuacji powinna się zakończyć bramką. Inna sprawa, że wyciągnęliśmy wnioski z porażki z Odrą Wodzisław w ubiegłym sezonie. Rywal nie zaskoczył nas kontrą. Remis na starcie traktujemy więc jako dobrą monetę.
Brak koncepcji sprawił, że groźne straty zanotowali Rafał Grodzicki oraz Gabor Straka. Lechia nie potrafiła tego wykorzystać, choć ładnie z rzutu wolnego uderzał Piotr Wiśniewski, zaś Tomasz Dawidowski mógł dobić piłkę do pustej bramki po akcji Deleu oraz Ivansa Lukjanovsa.
Krótko przed przerwą Ruch stracił Ariela Jakubowskiego. Boczny obrońca źle nastąpił i doznał kontuzji kolana. Raczej pewne, że nie zagra w następnym spotkaniu. Jego miejsce zajął Nykiel. Tą stroną boiska przedarł się Lukjanovs, lecz po jego uderzeniu piłka przeszła wzdłuż bramki. Niezłą okazję zmarnował Paweł Nowak, a jeszcze lepsze Paweł Buzała i Deleu.
Ruch może mówić o szczęściu, że w tych sytuacjach piłka nie wpadła do jego siatki. Chorzowianie zrobili dzisiaj zdecydowanie zbyt mało, aby wygrać, czy nawet strzelić gola. Dlatego z remisu powinni być zadowoleni.
Konferencja prasowa
Waldemar Fornalik (trener Ruchu): unkt zdobyty jest dla nas najważniejszy. Nie będę oceniał naszego występu, bo nie byliśmy w najlepszej dyspozycji. Lechia była zdeterminowana w tym meczu i liczyła na 3 punkty. My potrafiliśmy się im przeciwstawić w wielu fragmentach tego spotkania. Nie chcę się tłumaczyć tym, że graliśmy w czwartek. Ale jeżeli zawodnik nie ma nawet 72 godzin na odpoczynek, to tym bardziej gratuluję swojemu zespołowi jednego punktu wywalczonego na trudnym terenie, z dobrą drużyną, która niejednemu napsuje w tym sezonie krwi.
Tomasz Kafarski (trener Lechii): Spodziewaliśmy się lepszego początku. Zabrakło skuteczności, bo któraś z naszych sytuacji powinna się zakończyć bramką. Inna sprawa, że wyciągnęliśmy wnioski z porażki z Odrą Wodzisław w ubiegłym sezonie. Rywal nie zaskoczył nas kontrą. Remis na starcie traktujemy więc jako dobrą monetę.
Polecane
Ekstraklasa