Lechia - Ruch 0-0. Na PGE Arenie wiało nudą...
24.11.2013
Wydarzenie
Gdańszczanie powinni schodzić na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem. Na minutę przed końcem pierwszej połowy Piotr Grzelczak w sytuacji sam na sam "położył" bramkarza "Niebieskich", ale zbyt daleko wypuścił sobie piłkę i uderzył ponad poprzeczką.
Rozczarowanie
Gra obu zespołów w niedzielne popołudnie. Sytuacje bramkowe można policzyć na palcach jednej ręki. Śmiało można stwierdzić, że było to jedno ze słabszych spotkań w ekstraklasie w tym sezonie.
Co ciekawego
- Pierwszą groźną sytuację w meczu stworzyli gospodarze. W 6 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w polu karnym Ruchu dobrze znalazł się Sebastian Madera, jednak jego strzał głową zdołał wybronić Michał Buchalik
- W 27 minucie na bramkę Lechii z rzutu wolnego uderzał Filip Starzyński. Z pozoru niegroźne uderzenie sprawiło sporo kłopotów Mateuszowi Bąkowi
- Wydaje się, że chwilę później "Niebieskim" należał się rzut karny. Christoper Oualembo ręką zablokował strzał Jakuba Smektały. Gwizdek sędziego Tomasza Radkiewicza milczał
- W odpowiedzi Lechiści przeprowadzili groźną kontrę, która mogła zakończyć się asystą... Łukasza Surmy. Doświadczony pomocnik źle wybił piłkę sprzed własnej bramki, a ta trafiła do Piotra Grzelczaka, który z najbliższej odległości przestrzelił
- Po zmianie stron dopiero w 68 minucie można odnotować ciekawą akcję. Wprowadzony Daisuke Matsui zdecydował się na uderzenie z 20 metrów - bez efektu bramkowego
- Tuż przed końcem meczu Lechii 3 punkty mógł dać Piotr Wiśniewski, lecz jego strzał o centymetry minął prawy słupek bramki Ruchu
- Przed spotkaniem działacze Lechii podziękowali Łukaszowi Surmie za grę w barwach gdańskiej drużyny
Gdańszczanie powinni schodzić na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem. Na minutę przed końcem pierwszej połowy Piotr Grzelczak w sytuacji sam na sam "położył" bramkarza "Niebieskich", ale zbyt daleko wypuścił sobie piłkę i uderzył ponad poprzeczką.
Rozczarowanie
Gra obu zespołów w niedzielne popołudnie. Sytuacje bramkowe można policzyć na palcach jednej ręki. Śmiało można stwierdzić, że było to jedno ze słabszych spotkań w ekstraklasie w tym sezonie.
Co ciekawego
- Pierwszą groźną sytuację w meczu stworzyli gospodarze. W 6 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w polu karnym Ruchu dobrze znalazł się Sebastian Madera, jednak jego strzał głową zdołał wybronić Michał Buchalik
- W 27 minucie na bramkę Lechii z rzutu wolnego uderzał Filip Starzyński. Z pozoru niegroźne uderzenie sprawiło sporo kłopotów Mateuszowi Bąkowi
- Wydaje się, że chwilę później "Niebieskim" należał się rzut karny. Christoper Oualembo ręką zablokował strzał Jakuba Smektały. Gwizdek sędziego Tomasza Radkiewicza milczał
- W odpowiedzi Lechiści przeprowadzili groźną kontrę, która mogła zakończyć się asystą... Łukasza Surmy. Doświadczony pomocnik źle wybił piłkę sprzed własnej bramki, a ta trafiła do Piotra Grzelczaka, który z najbliższej odległości przestrzelił
- Po zmianie stron dopiero w 68 minucie można odnotować ciekawą akcję. Wprowadzony Daisuke Matsui zdecydował się na uderzenie z 20 metrów - bez efektu bramkowego
- Tuż przed końcem meczu Lechii 3 punkty mógł dać Piotr Wiśniewski, lecz jego strzał o centymetry minął prawy słupek bramki Ruchu
- Przed spotkaniem działacze Lechii podziękowali Łukaszowi Surmie za grę w barwach gdańskiej drużyny
Polecane
Ekstraklasa