Lechia - Piast 0-1. Bartosz Iwan skutecznie zastąpił Kamila Wilczka
01.05.2010
Iwan wskoczył do pierwszego składu, gdyż wystąpić nie mógł Kamil Wilczek, czyli człowiek, który tej wiosny zapewniał Piastowi punkty. - Nie nagrałem się w tej rundzie zbyt wiele, bo był to dopiero mój drugi mecz w wyjściowej jedenastce. Tym bardziej cieszę się ze strzelonej bramki - zacierał ręce były gracz GKS-u Katowice, który skierował piłkę do siatki głową. Dośrodkowywał z rzutu rożnego Mariusz Muszalik. Był to właściwie pierwszy groźny strzał zespołu z Gliwic.
Zgodnie z przewidywaniami to Lechia stworzyła sobie więcej okazji. Maciej Nalepa najpierw ładnie wybronił strzał Piotra Wiśniewskiego, a potem zawodnik Lechii nie wykorzystał prezentu od bramkarza Piasta. Nalepa minął się z dośrodkowaną piłką, ale Wiśniewski chybił celu. - Lechia miała dużą przewagę na początku spotkania. Mieliśmy grać odważnie, wyjść wysokim pressingiem, a było inaczej. Musimy to poprawić w drugiej odsłonie i nie oddać tego zwycięstwa - mówił w trakcie przerwy Iwan.
Za słowami poszły czyny. Gliwiczanie długimi momentami w drugiej odsłonie rozbijali ataki rywali. A tuż po wznowieniu gry śmiało atakowali. Oddali w trzy minuty trzy groźne strzały, czyli więcej niż przez całą pierwszą odsłonę! Próbowali Jakubowie: Biskup i Smektała oraz Iwan. Za każdym razem na miejscu był Paweł Kapsa. Najlepszą sytuację zmarnował jednak Muszalik, który po akcji Olszara wkręcił w ziemię bramkarza Lechii i oddał strzał w kierunku bramki. Piłkę tuż sprzed linii wybił jeden z obrońców!
- Jechaliśmy dwa dni wcześniej do Gdańska i trochę ta podróż się dłużyła. Jednak teraz będziemy do Gliwic wracali szczęśliwi - odetchnął Muszalik, bo jego zmarnowana okazja nie miała konsekwencji. Lechia stworzyła sobie dwie wyśmienite okazje, lecz Ivan Lukjanovs w sytuacji sam na sam trafił w siatkę boczną, zaś Tomasz Dawidowski w słupek. Zwolennicy teorii spiskowych pewnie będą podgrzewali teorię, że Lechii nie zależało na doprowadzeniu do wyrównania, aby zrewanżować się za mecz w Gliwicach sprzed roku (gdańszczanie wygrali wtedy i zapewnili sobie utrzymanie).
- Mnie takie komentarze nie interesują. Wywalczyliśmy dziś te punkty na boisku i tyle w temacie - skwitował Muszalik. Było to trzecie zwycięstwo Piasta pod wodzą Ryszarda Wieczorka i trzecie w rozmiarach 1-0. - Walka o utrzymanie dopiero się jednak rozpoczęła - dodał "Muszi".
Zgodnie z przewidywaniami to Lechia stworzyła sobie więcej okazji. Maciej Nalepa najpierw ładnie wybronił strzał Piotra Wiśniewskiego, a potem zawodnik Lechii nie wykorzystał prezentu od bramkarza Piasta. Nalepa minął się z dośrodkowaną piłką, ale Wiśniewski chybił celu. - Lechia miała dużą przewagę na początku spotkania. Mieliśmy grać odważnie, wyjść wysokim pressingiem, a było inaczej. Musimy to poprawić w drugiej odsłonie i nie oddać tego zwycięstwa - mówił w trakcie przerwy Iwan.
Za słowami poszły czyny. Gliwiczanie długimi momentami w drugiej odsłonie rozbijali ataki rywali. A tuż po wznowieniu gry śmiało atakowali. Oddali w trzy minuty trzy groźne strzały, czyli więcej niż przez całą pierwszą odsłonę! Próbowali Jakubowie: Biskup i Smektała oraz Iwan. Za każdym razem na miejscu był Paweł Kapsa. Najlepszą sytuację zmarnował jednak Muszalik, który po akcji Olszara wkręcił w ziemię bramkarza Lechii i oddał strzał w kierunku bramki. Piłkę tuż sprzed linii wybił jeden z obrońców!
- Jechaliśmy dwa dni wcześniej do Gdańska i trochę ta podróż się dłużyła. Jednak teraz będziemy do Gliwic wracali szczęśliwi - odetchnął Muszalik, bo jego zmarnowana okazja nie miała konsekwencji. Lechia stworzyła sobie dwie wyśmienite okazje, lecz Ivan Lukjanovs w sytuacji sam na sam trafił w siatkę boczną, zaś Tomasz Dawidowski w słupek. Zwolennicy teorii spiskowych pewnie będą podgrzewali teorię, że Lechii nie zależało na doprowadzeniu do wyrównania, aby zrewanżować się za mecz w Gliwicach sprzed roku (gdańszczanie wygrali wtedy i zapewnili sobie utrzymanie).
- Mnie takie komentarze nie interesują. Wywalczyliśmy dziś te punkty na boisku i tyle w temacie - skwitował Muszalik. Było to trzecie zwycięstwo Piasta pod wodzą Ryszarda Wieczorka i trzecie w rozmiarach 1-0. - Walka o utrzymanie dopiero się jednak rozpoczęła - dodał "Muszi".
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów