Lech - Ruch 4-0. To nie Czesi byli tak dobrzy, to oni są tak żenujący

18.08.2012
Dosyć owijała w bawełnę. Ruch pod wodzą Tomasza Fornalika jest beznadziejny. Można przegrać mecz, ale zawodnicy z Chorzowa są tak ślamazarni, jakby chorowali na anemię. Dziś dostali drugi łomot tego lata.
Wydarzenie
Na ten moment letnie transfery Lecha były znacznie lepsze od zakupów, które zrobił Ruch. Kebba Ceesay i Gergo Lovrencsics wzmocnili drużynę z Poznania. Dziś obaj byli motorami napędowymi "Kolejorza". Co można powiedzieć o nabytkach Ruchu? Maciej Sadlok został zmieniony już w przerwie. Na drugą połowę wyszedł Grzegorz Kuświk, ale niczego ciekawego nie pokazał. Podobnie jak Pavel Sultes. Marcin Kikut, czy Mindaugas Panka nawet nie powąchali boiska. Obaj są dalecy od optymalnej dyspozycji.

Bohater
Gergo Lovrencsics. Lech nie szalał na rynku transferowym, ale pozyskał zawodnika, który dziś zrobił wyraźną różnicę. Węgier był aktywny od pierwszego gwizdał. Wszędzie było go pełno i co najważniejsze odegrał kluczowe role przy zdobywanych golach. Najpierw pięknym podaniem obsłużył Bartosza Ślusarskiego, a następnie sam wpakował piłkę do siatki. Marek Szyndrowski aż... usiadł z wrażenia. Dosłownie.

Rozczarowanie
Piotr Stawarczyk i Maciej Sadlok chyba nadają na totalnie innych falach. Stoperzy Ruchu zupełnie się nie dogadują, a ten mecz udowodnił to po raz kolejny. Przy pierwszej straconej bramce fatalnie zachował się Stawarczyk. Przy drugiej cała formacja defensywna, zaś przy trzeciej poślizgnął się i upadł Szyndrowski.

Co ciekawego

- Gabor Straka był przewidziany do gry od pierwszej minuty, lecz na rozgrzewce doznał kontuzji i w ostatniej chwili do składu wskoczył Paweł Lisowski.

- Zadziwia nas, dlaczego bracia Fornalikowie z taki upodobaniem stawiali, a teraz Tomasz Fornalik stawia, na Lisowskiego. Piłkarz ten rozegrał dotąd w ekstraklasie już 45 spotkań! Problem w tym, że na tych 45 meczów, widzieliśmy tylko jeden przyzwoity w wykonaniu tego zawodnika.

- Matko Perdijić nie będzie z ochotą wracał na stadion przy Bułgarskiej. Na początku swojej przygody z polską ligą przepuścił w Poznaniu sześć bramek. A dziś? Trudno mieć do niego pretensje, ale koledzy Chorwata pozwalali na tyle, że ten znów przepuścił kilka bramek w meczu z Lechem.

- Po kilku latach przerwy do Poznania w końcu mogli się wybrać kibice Ruchu. Wybrało się ich do stolicy Wielkopolski ponad tysiąc. I znów zakrywali oczy, patrząc na grę swoich ulubieńców.

- Na kwadrans przed końcem zawodów najlepszą szansę dla chorzowian miał Grzegorz Kuświk. Zmarnował jednak szansę sam na sam z Jasmirem Buriciem.

- Kuświkowi podawał w tej sytuacji Maciej Jankowski, chyba najlepszy dziś zawodnik Ruchu. Podobnie było w Pilznie.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również