Lech - Ruch 1-1. Czarodziejska różdżka Waldemara Fornalika
03.05.2009
Kibice "Niebieskich" mogą z małym optymizmem patrzeć na finisz sezonu. Ruch nadal znajduje się w gronie zespołów zagrożonych spadkiem, ale pod wodzą Waldemara Fornalika przeszedł metamorfozę i pięknieje z dnia na dzień. Zwyciężył w środę z Legią, a w niedzielęwywiózł punkt z Poznania, będąc w drugiej połowie zespołem lepszym i częściej atakującym.
- Lech rozczarował, lecz z drugiej strony grał na tyle, na ile mu pozwoliliśmy - zauważył Krzysztof Nykiel. "Kolejorz" co prawda zepchnął gości do obrony, jednak nie wiele z tego wynikało. Zatrzymywał się najczęściej na trzech środkowych pomocnikach, bo taką taktykę nakreślił tym razem szkoleniowiec Ruchu. Fornalik stawia odważnie na Janoszkę i nie traci na tym. - Łukasz był jednym z naszych najlepszych zawodników dzisiaj - chwalił Grodzicki.
"Ecik" dzielnie radził sobie z rosłymi i silnymi obrońcami Lecha. Zostałby bohaterem widowiska, gdyby strzelił gola przy stanie 0-0. - Kto wie, jakby się ten mecz ułożył - westchnął trener Fornalik. Janoszka kontrę wyprowadził wraz z Grzybem. Kapitan dograł mu piłkę tak, że należało spytać Kotorowskiego, w który róg posłać piłkę. - Zabrakło zimnej krwi - westchnął 22-latek. - Bramkarz zmylił mnie balansem ciała i skończyło się na tym, że trafiłem wprost w niego. Szkoda...
Jeśli się marnuje w Poznaniu takie szanse, to płaci się wysoką karę. Pierwsza połowa chyliła się już ku końcowi, kiedy Lechici wykorzystali stratę Barana. - Głupia bramka, bo rzadko bywa, aby Lech u siebie wychodził na prowadzenie po kontrze - wskazał Grodzicki, który tworzył przez większość meczu zupełnie eksperymentalną linię obronną. Nie dość, że nie mógł wystąpić Sadlok, to jeszcze kontuzji pachwiny doznał Nykiel. Na boisku pojawił się za niego Adamski. - Byłem wściekły, że muszę zejść. Ból był jednak nie do wytrzymania - tłumaczył poszkodowany gracz chorzowian.
Ruch zaskoczył wszystkich, kiedy wyszedł na drugą odsłonę i zepchnął faworyta do obrony! - Wierzyliśmy od początku, że jesteśmy w stanie zdobyć tutaj punkty - zaznaczał Tomasz Brzyski. Lewonożny zawodnik wprawił w ekstazę Chorzów, a całą piłkarską Polskę zauroczył golem zdobytym bezpośrednio z rzutu wolnego. Piłkę ustawił w okolicach narożnika pola karnego i posłał ją idealnie przy bliższym słupku. Kotorowski skapitulował. - Mam szczęście do Lecha. Jesienią też zdobyłem bramkę w meczu z tą drużyną - przypomniał "Brzytwa".
[url=http://ekstraklasa.tv/ekstraklasa/10,91668,6565698,26__kolejka__Lech___Ruch_1_1__Brzyski__1_1_.html][b]Zobacz gola zdobytego przez Brzyskiego w Poznaniu >[/b][/url]
Do końca trwała zażarta walka w środku pola i wymiana ciosów. Najlepszej okazji Lecha nie wykorzystał Murawski. "Niebiescy" mogli zadać śmiertelny cios w doliczanym czasie gry. - To była akcja meczowa. Gdyby Nowacki podał do Grzyba, albo po prostu uderzył, to kto wie... Nie bądźmy jednak pazerni - skwitował Waldemar Fornalik.
Konferencja prasowa
[b]Waldemar Fornalik[/b] (trener Ruchu): W naszej sytuacji każdy punkt jest bezcenny. Tym bardziej wywalczony na terenie Lecha, który walczy o mistrzostwo Polski. Cieszę się, że drużyna pokazała, że potrafi doprowadzić do wyrównania z tak wymagającym przeciwnikiem.
[b]Franciszek Smuda[/b] (trener Lecha): My nie jesteśmy zadowoleni. Jeśli się traci takie bramki jak dzisiaj, to nie można grać o mistrzostwo. Czasami jeden strzelony gol musi wystarczyć. My tracimy tymczasem kolejnego przez bramkarza. Człowiek nie może tego znieść. Kto jest temu winien? Trener. Dodam, że cały czas jest szansa na tytuł.[b] [url=http://sportslaski.pl/live.php?id=111][/url][/b]
- Lech rozczarował, lecz z drugiej strony grał na tyle, na ile mu pozwoliliśmy - zauważył Krzysztof Nykiel. "Kolejorz" co prawda zepchnął gości do obrony, jednak nie wiele z tego wynikało. Zatrzymywał się najczęściej na trzech środkowych pomocnikach, bo taką taktykę nakreślił tym razem szkoleniowiec Ruchu. Fornalik stawia odważnie na Janoszkę i nie traci na tym. - Łukasz był jednym z naszych najlepszych zawodników dzisiaj - chwalił Grodzicki.
"Ecik" dzielnie radził sobie z rosłymi i silnymi obrońcami Lecha. Zostałby bohaterem widowiska, gdyby strzelił gola przy stanie 0-0. - Kto wie, jakby się ten mecz ułożył - westchnął trener Fornalik. Janoszka kontrę wyprowadził wraz z Grzybem. Kapitan dograł mu piłkę tak, że należało spytać Kotorowskiego, w który róg posłać piłkę. - Zabrakło zimnej krwi - westchnął 22-latek. - Bramkarz zmylił mnie balansem ciała i skończyło się na tym, że trafiłem wprost w niego. Szkoda...
Jeśli się marnuje w Poznaniu takie szanse, to płaci się wysoką karę. Pierwsza połowa chyliła się już ku końcowi, kiedy Lechici wykorzystali stratę Barana. - Głupia bramka, bo rzadko bywa, aby Lech u siebie wychodził na prowadzenie po kontrze - wskazał Grodzicki, który tworzył przez większość meczu zupełnie eksperymentalną linię obronną. Nie dość, że nie mógł wystąpić Sadlok, to jeszcze kontuzji pachwiny doznał Nykiel. Na boisku pojawił się za niego Adamski. - Byłem wściekły, że muszę zejść. Ból był jednak nie do wytrzymania - tłumaczył poszkodowany gracz chorzowian.
Ruch zaskoczył wszystkich, kiedy wyszedł na drugą odsłonę i zepchnął faworyta do obrony! - Wierzyliśmy od początku, że jesteśmy w stanie zdobyć tutaj punkty - zaznaczał Tomasz Brzyski. Lewonożny zawodnik wprawił w ekstazę Chorzów, a całą piłkarską Polskę zauroczył golem zdobytym bezpośrednio z rzutu wolnego. Piłkę ustawił w okolicach narożnika pola karnego i posłał ją idealnie przy bliższym słupku. Kotorowski skapitulował. - Mam szczęście do Lecha. Jesienią też zdobyłem bramkę w meczu z tą drużyną - przypomniał "Brzytwa".
[url=http://ekstraklasa.tv/ekstraklasa/10,91668,6565698,26__kolejka__Lech___Ruch_1_1__Brzyski__1_1_.html][b]Zobacz gola zdobytego przez Brzyskiego w Poznaniu >[/b][/url]
Do końca trwała zażarta walka w środku pola i wymiana ciosów. Najlepszej okazji Lecha nie wykorzystał Murawski. "Niebiescy" mogli zadać śmiertelny cios w doliczanym czasie gry. - To była akcja meczowa. Gdyby Nowacki podał do Grzyba, albo po prostu uderzył, to kto wie... Nie bądźmy jednak pazerni - skwitował Waldemar Fornalik.
Konferencja prasowa
[b]Waldemar Fornalik[/b] (trener Ruchu): W naszej sytuacji każdy punkt jest bezcenny. Tym bardziej wywalczony na terenie Lecha, który walczy o mistrzostwo Polski. Cieszę się, że drużyna pokazała, że potrafi doprowadzić do wyrównania z tak wymagającym przeciwnikiem.
[b]Franciszek Smuda[/b] (trener Lecha): My nie jesteśmy zadowoleni. Jeśli się traci takie bramki jak dzisiaj, to nie można grać o mistrzostwo. Czasami jeden strzelony gol musi wystarczyć. My tracimy tymczasem kolejnego przez bramkarza. Człowiek nie może tego znieść. Kto jest temu winien? Trener. Dodam, że cały czas jest szansa na tytuł.[b] [url=http://sportslaski.pl/live.php?id=111][/url][/b]
Polecane
Ekstraklasa