Lech - Podbeskidzie 1-0. Gdyby nie jeden błąd w końcówce...
03.05.2012
Wydarzenie
W ciągu minuty Marek Sokołowski miał dwie znakomite okazje do tego, by sensacyjnie rozstrzygnąć ten mecz. W 70. minucie Damian Byrtek zagrał mu dobrą piłkę na prawe skrzydło, kapitan bielszczan zszedł do środka i oddał pierwszy celny strzał gości w tym meczu. Jasmin Burić wybił na rzut rożny. Chwilę później Mariusz Sacha wrzucił na głowę "Sokoła" i tylko fenomenalna parada Bośniaka uratowała gospodarzy.
Bohater
Dziś zbiorowy. Podbeskidzie znów - po raz pierwszy od kilku tygodni - znów zagrało ambitnie, tak, jak przez cały sezon. Bielszczanie orali - i tak już zorane - boisko przy Bułgarskiej wzdłuż i wszerz. Zagrali mądrze taktycznie. Mieli przy tym - do pewnego momentu - dużo szczęścia, ale... gdyby mieli go jeszcze więcej, wygraliby ten mecz. Szczególnie dobrze prezentowali się Matej Nather, Mateusz Bąk i Marek Sokołowski.
Rozczarowanie
W samej końcówce jeden błąd bielszczan przekreślił cały ich wysiłek. Nieporozumienie Damiana Byrtka i Mateusza Bąka, wykorzystał Artiom Runiew, który wpadł pomiędzy bramkarza i obrońcę Podbeskidzia i został przez golkipera złapany za nogi. Sędzia Adam Lyczmański wskazał na 11. metr. Łotysz przez cały mecz pudłował haniebnie i przegrywał pojedynki z Bąkiem, ale tym razem nie zawiódł...
Co ciekawego
- Już w 26. minucie boisko musiał opuścić Bartłomiej Konieczny, środkowy obrońca Podbeskidzia. W ekspresowym tempie musiał go zastąpić Damian Byrtek, który ledwie dwa tygodnie temu awaryjnie zastępował innego kontuzjowanego stopera - Juraja Danczika.
- Kibice Lecha - zgromadzeni w liczbie blisko 30 tysięcy - oczekiwali łatwego zwycięstwa. Tymczasem sfrustrowani wynikiem już w 56. minucie potraktowali swoich graczy pierwszymi gwizdami. Gwizdali zresztą
W ciągu minuty Marek Sokołowski miał dwie znakomite okazje do tego, by sensacyjnie rozstrzygnąć ten mecz. W 70. minucie Damian Byrtek zagrał mu dobrą piłkę na prawe skrzydło, kapitan bielszczan zszedł do środka i oddał pierwszy celny strzał gości w tym meczu. Jasmin Burić wybił na rzut rożny. Chwilę później Mariusz Sacha wrzucił na głowę "Sokoła" i tylko fenomenalna parada Bośniaka uratowała gospodarzy.
Bohater
Dziś zbiorowy. Podbeskidzie znów - po raz pierwszy od kilku tygodni - znów zagrało ambitnie, tak, jak przez cały sezon. Bielszczanie orali - i tak już zorane - boisko przy Bułgarskiej wzdłuż i wszerz. Zagrali mądrze taktycznie. Mieli przy tym - do pewnego momentu - dużo szczęścia, ale... gdyby mieli go jeszcze więcej, wygraliby ten mecz. Szczególnie dobrze prezentowali się Matej Nather, Mateusz Bąk i Marek Sokołowski.
Rozczarowanie
W samej końcówce jeden błąd bielszczan przekreślił cały ich wysiłek. Nieporozumienie Damiana Byrtka i Mateusza Bąka, wykorzystał Artiom Runiew, który wpadł pomiędzy bramkarza i obrońcę Podbeskidzia i został przez golkipera złapany za nogi. Sędzia Adam Lyczmański wskazał na 11. metr. Łotysz przez cały mecz pudłował haniebnie i przegrywał pojedynki z Bąkiem, ale tym razem nie zawiódł...
Co ciekawego
- Już w 26. minucie boisko musiał opuścić Bartłomiej Konieczny, środkowy obrońca Podbeskidzia. W ekspresowym tempie musiał go zastąpić Damian Byrtek, który ledwie dwa tygodnie temu awaryjnie zastępował innego kontuzjowanego stopera - Juraja Danczika.
- Kibice Lecha - zgromadzeni w liczbie blisko 30 tysięcy - oczekiwali łatwego zwycięstwa. Tymczasem sfrustrowani wynikiem już w 56. minucie potraktowali swoich graczy pierwszymi gwizdami. Gwizdali zresztą
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów