Lech - Piast 2:2. Remontada

19.04.2016
Czy remis wicelidera na Inea Stadionie w Poznaniu oznacza koniec marzeń o mistrzostwie Polski? Oczywiście, że nie. Teraz jednak będzie o ten sukces na pewno nieco trudniej, zwłaszcza jeśli za niecałe trzy godziny Legia pokona chorzowski Ruch.
Rafał Rusek/pressfocus.pl
Wydarzenie

Zaledwie 6 minut czekaliśmy na inauguracyjnego gola w tym meczu. Pawłowski zagrał do Jevticia, ten powalczył z defensorami gości, piłkę przejął w zamieszaniu Karol Linetty i plasowanym strzałem pokonał Szmatułę, nie dając mu jakichkolwiek szans na skuteczną interwencję.

Bohater

W 31 minucie strzelec pierwszej bramki mógł zdobyć drugą. Reprezentant Polski otrzymał podanie, znajdując się w narożniku pola karnego i przez nikogo nie atakowany, przymierzył po długim słupku, w górny róg bramki „Piastunek”. Pomylił się naprawdę niewiele, trafiając w spojenie słupka z poprzeczką.
Generalnie bardzo dobry mecz zawodnika z numerem 7, który nie tylko stanowił zagrożenie dla rywali, lecz był także niezwykle aktywny w środku pola oraz asystował przy drugiej bramce dla „Kolejorza”, gdy strzał Linettego dobijał Bille Nielsen.

Rozczarowanie

Ciężko stwierdzić co nas dziś najbardziej rozczarowało. Strata punktów śląskiego teamu oczywiście boli, jednak z całą pewnością nie można powiedzieć, iż zespół Radoslava Latala zagrał przy Bułgarskiej źle. Wicelider, szczególnie po stracie obydwu bramek, przeważał, miał swoje sytuacje i mógł w pełni odwrócić losy spotkania. Czego zatem zabrakło? Chyba nieco szczęścia, szczególnie w momencie gdy wyleciał z boiska Kamil Vacek.

Co ciekawego?

- Piast wygrał z Lechem po raz pierwszy w swej ekstraklasowej historii trzy potyczki temu i od tamtej pory aktualni Mistrzowie Polski nie pokonali niebiesko-czerwonych w lidze ani razu.

- Pierwszy celny strzał goście oddali w 11 minucie. Jego autorem był Patrik Mraz, który trafił niemalże wprost w Jasmina Buricia.

- Trzy minuty później powinno było już być 1:1. Niebiesko-czerwoni zagrali odwróconą kopię swej firmowej akcji z lewej strony. Tym razem piłkę wrzucił Mokwa z prawej flanki, głową uderzył Bariszić i tylko wspólna interwencja golkipera Lecha oraz... poprzeczki pozwoliła gospodarzom zachować nadal czyste konto.

- 17 minuta i ekwilibrystyczna próba Heberta. Defensor próbował wpisać się na listę strzelców wykonując efektowną przewrotkę.

- W 28 minucie ciekawie złożył się do strzału Josip Bariszić, jednakże znów futbolówka powędrowała niemal dokładnie w bośniackiego bramkarza mistrzów Polski.

- Interesująca roszada w zespole Piasta nastąpiła po stracie bramki przez gliwicki zespół. Drużyna przeszła z gry czwórką defensorów na trio, a tym najbardziej środkowym został nominalny pomocnik, Radosław Murawski, który zastępował w tej roli Marcina Pietrowskiego.

- Tuż po przerwie huknął z daleka Martin Bukata. Oczywiście wprost w... Buricia.

- W 51 minucie asystę marzenie zaliczył Kamil Vacek. Czech zagrał przepiękne, adresowane co do centymetra podanie do Saszy Żiveca, a ten nie namyślając się zbytnio pokonał z bliskiej odległości bramkarza Lecha, dzięki czemu Piast złapał ponownie kontakt z przeciwnikiem.

- Pięć minut po tej akcji reprezentant naszych południowych sąsiadów mógł wyrównać stan rywalizacji. Pomylił się nieznacznie.

- Kontra Piasta po godzinie gry, Nespor podaje do Mraza, a słowacki obrońca gości potężnym strzałem w długi róg zmusza Buricia do kapitulacji. Ależ „remontada” Piasta!

- Czerwona kartka dla lidera drugiej linii „Piastunek” w 70 minucie. Nieco jednak kontrowersyjna, po spóźnionym ataku, w nogi zawodnika zespołu trenera Urbana.

- Mniej, więcej kwadrans przed końcem potyczki Martin Nespor próbował groźnie strzelać głową, jednak ostatecznie uczynił to bez powodzenia.

- W 86 minucie Szmatuła instynktownie obronił mocne uderzenie Linettego z bliska. Potem interweniował jeszcze po strzale Gajosa.


Lech - Piast 2:2 (2:0)

1-0 – Linetty, 6 min.
2-0 – Nielsen, 39 min.
2-1 – Żivec, 51 min.
2-2 – Mraz, 60 min.

Lech: Burić – Kędziora, Arajuuri, Kamiński, Kadar – Jevtić (81. Gajos), Tetteh, Trałka (68. Kownacki), Linetty, Pawłowski – Nielsen.

Piast: Szmatuła – Mokwa, Korun, Hebert – Szeliga (46. Nespor), Murawski, Vacek, Bukata, Mraz – Żivec (81. Mak) – Bariszić (74. Jankowski).

Żółte kartki: Tetteh, Kadar, Arajuuri

Czerwone kartki: Vacek

Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń)
źródło: SportSlaski.pl
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również