Lech - Odra 1-0. Postraszyli "Kolejorza", grając w osłabieniu
19.09.2009
Podopieczni Ryszarda Wieczorka zagrali niezłe zawody, ale wrócą z Wronek z pustymi rękami. O wyniku przesądziła piękna bramka zdobyta głową przez Wilka. Świetną asystą popisał się w tej sytuacji Peszko, który przed meczem otrzymał nagrodę dla piłkarza miesiąca w ekstraklasie. - Podanie było idealne. Mam nadzieję, że teraz będziemy wygrywać u siebie już mecz za meczem - powiedział strzelec zwycięskiego gola.
Przed przerwą wodzisławianie nie byli w stanie w żaden sposób zagrozić Kasprzikowi. Jedyny celny strzał oddał Piechniak, który został antybohaterem swojego zespołu. Wszystko przez sytuację z drugiej połowy. Zawodnik z Bogumińskiej otrzymał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. - Za co? O to trzeba zapytać sędziego liniowego - powiedział po spotkaniu pomocnik gości. Najprawdopodobniej chodziło o jakąś pyskówkę.
Wydawało się, że Lech, grający przez ponad pół godziny w przewadze, strzeli kolejne gole. Zawodnicy "Kolejorza" marnowali jednak jedną okazję za drugą. Lewandowski nie potrafił trafić w światło bramki, a gdy już mu się to udało, to skutecznie interweniował Stachowiak. Swoje szanse mieli też wprowadzony po przerwie Chrapek oraz Wilk. Piłka jednak nie chciała wpaść do siatki.
W końcówce swoją szansę zwietrzyli piłkarze Odry. Najlepszą okazję zmarnował Wodecki, który źle przyjął piłkę, będąc sam na sam z golkiperem gospodarzy. - Otrzymał od Kwieka podanie "palce lizać". Powinna być z tego bramka - powiedział lekko rozczarowany pomocnik wodzisławian, Marcin Malinowski. - Jesteśmy bez punktów, ale nie mamy się czego wstydzić - dodał.
Gracze Lecha również nie byli do końca zadowoleni ze swojej postawy. - Odra grała w dziesiątkę, a my w tylu sytuacjach nie potrafiliśmy ich dobić. To niewytłumaczalne - złościł się Sławomir Peszko.
Przed przerwą wodzisławianie nie byli w stanie w żaden sposób zagrozić Kasprzikowi. Jedyny celny strzał oddał Piechniak, który został antybohaterem swojego zespołu. Wszystko przez sytuację z drugiej połowy. Zawodnik z Bogumińskiej otrzymał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. - Za co? O to trzeba zapytać sędziego liniowego - powiedział po spotkaniu pomocnik gości. Najprawdopodobniej chodziło o jakąś pyskówkę.
Wydawało się, że Lech, grający przez ponad pół godziny w przewadze, strzeli kolejne gole. Zawodnicy "Kolejorza" marnowali jednak jedną okazję za drugą. Lewandowski nie potrafił trafić w światło bramki, a gdy już mu się to udało, to skutecznie interweniował Stachowiak. Swoje szanse mieli też wprowadzony po przerwie Chrapek oraz Wilk. Piłka jednak nie chciała wpaść do siatki.
W końcówce swoją szansę zwietrzyli piłkarze Odry. Najlepszą okazję zmarnował Wodecki, który źle przyjął piłkę, będąc sam na sam z golkiperem gospodarzy. - Otrzymał od Kwieka podanie "palce lizać". Powinna być z tego bramka - powiedział lekko rozczarowany pomocnik wodzisławian, Marcin Malinowski. - Jesteśmy bez punktów, ale nie mamy się czego wstydzić - dodał.
Gracze Lecha również nie byli do końca zadowoleni ze swojej postawy. - Odra grała w dziesiątkę, a my w tylu sytuacjach nie potrafiliśmy ich dobić. To niewytłumaczalne - złościł się Sławomir Peszko.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów