Latal: "gramy dalej konsekwentnie swoje!"

03.12.2015
Dzisiejsza konfrontacja prasowa w siedzibie gliwickiego Piasta trwała znacząco dłużej niż większość tego typu wydarzeń w tym sezonie. Czy przyczyną takiego stanu rzeczy była wtorkowa klęska z Górnikiem? Niekoniecznie. Większość pytań nie dotyczyła bowiem wcale przegranego przez lidera spotkania.
Rafał Rusek/pressfocus.pl
Po ostatnim meczu mamy niestety w drużynie dość nieciekawą sytuację kadrową – zaczął Radoslav Latal – jest kilka urazów, „wykartkowany” został Murawski. Trenujemy jednak normalnie. Było rozbieganie, potem odnowa teraz przychodzi czas także na analizy wideo. Nie wiem jeszcze kogo będę miał do dyspozycji w sobotę. To się okaże później. Nie wiem na przykład jak będzie się czuł Gerard Badia. Ale ja już parę miesięcy temu zaznaczałem, że taki moment musi w końcu nadejść i teraz to się stało faktem.

Jeżeli chodzi o mecz z Górnikiem, na pewno nie można powiedzieć, że był on dla nas taki całkiem „szpatny”. Graliśmy do pewnego momentu całkiem nieźle. Prowadziliśmy 2-1, później jednak przytrafiły się błędy – niemal takie same jak z Termalicą – w efekcie polegliśmy. Spory udział w bramkach dla rywali miał niestety Kornel Osyra. Problem u tego chłopaka leży gdzieś w głowie. On się nie może zachowywać tak jak to miało miejsce w Zabrzu. Parokrotnie już z nim o tym rozmawiałem. Analizujemy takie sytuacje. „Osi” musi zacząć nad tym pracować.

Czy teraz zmienimy jakoś swój styl gry? A niby dlaczego mielibyśmy to robić. Owszem gramy na wskroś ofensywnie, Górnik to wykorzystał, skutecznie nas kontrując. Ale tak samo graliśmy z Ruchem, identycznie z Jagiellonią, a bramek nie traciliśmy. Zmiana taktyki nie jest więc wyjściem z tej sytuacji. Jeżeli sami przestaniemy popełniać proste błędy wszystko będzie OK.

Myślę, że mój zespół doskonale rozumie to o czym wspomniałem wyżej i w sobotę ponownie zagramy na „zero” w tyłach. Tym bardziej, że rywala znamy świetnie, rozpracowywaliśmy go podczas niedawnej potyczki z Wisłą, wiemy na co ich stać i choć czeka nas na pewno ciężki mecz, to my przystąpimy do niego w roli faworytów. W końcu kto ma więcej punktów – Cracovia czy Piast? <śmiech>
źródło: SportSlaski.pl
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również